LITERACKI - JANUSZ CYGAN
Nawigacja  
  WITAM NA BLOGU
  PODZIĘKOWANIA
  PRZEMYŚLENIA
  CISZA
  ROZTERKA
  KIEDYŚ -CYKL
  TAJEMNICA NIEBIESKICH OCZU
  NADZIEJA
  TĘSKNOTA
  MIŁOŚĆ
  EROTYKI
  INSPIRACJE
  SATYRA
  WIERSZE RÓŻNE
  W AROMACIE ROZMYŚLAŃ
  KSIĘGA GOŚCI
  GALERIA
  LISTA LINKÓW
  "ATRAMENTOWE OBRAZY" -Antologia poetycka I
  "Z OSNOWY MYŚLI - Antologia Poetycka II
  "TAŃCZĄCY CHAOS"
Copyright
CISZA





zwiędły poezji astry

listopad jest taki ponury
opadły z drzew liście
i wiatr jest dzisiaj inny

chłód na wskroś przenika

a ja cię wciąż tulę
wspomnieniem tamtej wiosny
kiedy pocałunki pachniały bzami

szeptem leśnych konwalii

gdy w moich ramionach
rozkwitałaś wierszem
pisanym przez zmysły

niczym chleb powszedni

smakowaliśmy się dotykiem
skoro jaśminowe płatki ścieliły
na przyszłość uczuć ścieżkę

lecz teraz nastała jesień

opadły z drzew liście
listopad jest taki ponury
i wiatr jest jakiś inny

14 listopada 2017



na imieniny

ktoś pisze paszkwil

Anzelm Malaga - w mailu podaje
tchórz bez własnego cienia
insynuacjami obraża

i grozi

znam jegomościa - to
człowiek mały
ma kilka masek na swoim nazwisku

bo się go wstydzi

ciągle w profilach
panią udaje - trusia
nieczysta

w tym lęku swoim

ktoś inny brak mi
empatii zarzuca - w słów
wiarygodność nie chce uwierzyć

zajrzę do lustra

niech ono powie
czy pora klowna strój
dziś przymierzyć

21 listopada 2017





biała kartka

nie potrafię wyrazić siebie
głęboko ukryty w kieszeni myśli
na nowo smakuję
słodko gorzkiej codzienności

wkrótce szósty krzyż przybiję
zamienię zdarzeń okalające sznury
na grube gwoździe ze stali
fikcją hartowne w peanach

a gdy już będę do drogi gotowy
ostatni raz wpuszczę twoje słońce
spod milczenia sekretnego woalu
opadną mgły wieczne

pośród trelu poezji ptaków
wstanę i pójdę
tam gdzie nikt na mnie nie czeka
i zostawię tylko dziwny przekaz

był - tak chciał

9 listopada 2017



rozmowa

wracam wspomnieniem do lat dzieciństwa
kiedy tuliłaś łagodnym głosem
taki bezpieczny byłem przy tobie
czuję wciąż dotyk pod siwym włosem

dzisiaj mamo śpisz

zawsze surowy lecz sprawiedliwy
a i usłużny byłeś poradzie
ciągle cieszyłeś się z mych sukcesów
zapobiegałeś wszelakiej zwadzie

dzisiaj tato śpisz

wspólne zabawy w tamtej beztrosce
potem oddzielne dorosłe życie
ciernista droga była przed nami
teraz grobowiec jest twym okryciem

dzisiaj siostro śpisz

1 listopada 2017





nie narzekam na drogę

kiedy już zamknę życia okiennicę
i mgłą się osnuję ponad łąkami

wspomnij

niebieski blask z tej nieśmiałości
gdy w uwielbieniu ogromnym patrzyłem

odtwórz

wszystkimi zmysłami wyobraźni
namiętny pocałunek ustom skradziony

poczuj

raz jeszcze subtelny dotyk
sunący niespiesznie po mapie ciała

wtedy

marzeniem chwyć mnie za rękę
i szeptem wypowiedz tak ważne

kocham

23 października 2017





powiew

ten wiatr miał jakąś moc w sobie
siłę która przynosi ukojenie

w potrzebie

kurczowo trzymałem by nie porwał
ponownie na długo zniweczył

cudowną

obietnicę ukrytą w myśli saszetce
w zauroczeniu podarowaną

kiedyś

tylko czy jeszcze aktualną
z wizją na jakieś później...

13 października 2017



odeszło słów lato

dotykałem cię powoli
by nie spłoszyć nadziei ptaków

całowałem

z namiętnością
którą niczym obietnicę
uwalniałem z głębi wnętrza

dzisiaj

pozostała tylko niemoc
ubrana w jesienną ciszę

popatrz...

opadły z drzew liście
odfrunęły ptaki

6 października 2017



bez przekazu

bywam wersem
jednym z wielu do napisania

kiedy kartka czysta

zaprasza aromatem myśli
na rozdrożu zdarzeń

tych byłych
i przyszłych

czas obecny ukryty

w kałamarzu chwil
gdy sympatycznym atramentem

nasiąka pióro

3 października 2017



bez ciężaru

kiedy nadejdzie ten dzień ostatni
i noc nas wypełni

odejdę

  w milczeniu nadzieję pożegnam
zostawię poezji pustą kartkę

a ty

zapisz na niej jedno słowo
o tym co straciliśmy

potem połóż

na liści krótkim kopcu
usypanym z tego

co się nie zdarzyło

i nie płacz za minionym
bo tam jest światło

przecież

25 września 2017





poprzez

lubię ten deszcz w uczuć ogrodzie
melancholią krople znaczone
i mgłę pod wspólnym nieboskłonem
która okrywa myśli w chodzie

za oknem zmiany są w przyrodzie
gdy z wysokości widok chłonę
nadzieja ciągle mym czempionem
jak znów rozkwitasz w swej urodzie

w umarłej twarzy brak uśmiechu
kiedy twój dystans tak doskwiera
ja bywam tylko smutku piechur

dziś zatrzymuję się w bezdechu
jesteś jak piękna orchidea
więc nie popełnisz tego grzechu

22 września 2017





ubogi jestem w ciebie

kiedyś widziałem niebo
tylko takie moje - na własność

prawie

dzisiaj mrok pozostał
na firmamencie marzeń - sen
płochy

niczym koziołek

przywykłem do niebytu
wiatr porwał złudzenia

że ktoś
a nawet coś
może wszystko zmienić

za wcześnie jeszcze by iść
zatrzymać myśli

bo
wciąż ubogi jestem
w dotyk ciebie

27 sierpnia 2017



odeszłaś

to nic
wkrótce się spotkamy

i znów
pobiegniemy po łąkach Czerwonki

jak w dzieciństwie

z beztroska w sercach
i uśmiechem na twarzach

znów
będziemy jagody zajadać
i śmiać się z umorusanych buzi

znów
będziemy spali na sianie
kiedy pojedziemy do dziadka

na wakacje

chyba pamiętasz lasy
stawy i gajówkę

to nic
że odeszłaś

wkrótce się spotkamy


* dedykowany siostrze

10 lipca 2017

*****





zaskoczenie

to na odległość dotyk
pobudza wyobraźnię

na nowo odmienia zapach

poczuj co nienazwane
strach odrzuć - gdzieś daleko

miła - w siebie uwierz

spójrz - idę
wyciągam dłonie

na bezczas tobie podaję

zaufaj patrząc w oczy
fioletu kwiatem utkane

i powiedz

jak dużo widzisz tkliwości
na progu serc połączonych

23 czerwca 2017





opłaca się cierpliwość

patrzysz na mnie - codziennie
do dłoni przymierzasz

by pójść

dzielisz się wierszem - bez nazwy
jak kromką uczuć z serca

by być

jak kwiat dojrzały -jesteś
piękno wokół rozsyłasz

by żyć

wypuszczasz pąki - rozkwitasz
pocałunku wspomnieniem

by czuć

to co kiedyś nastąpi - powróci
zmysłowy błogostan

20 czerwca 2017





eeej...

Wołałaś mnie więc jestem
by skraść nocy pocałunek

a ty

o uczuć świcie
malujesz szczęścia kolory

wkrótce

gwiazdą porastasz
pod ust czułym dotykiem

a ja

odpowiadam pogwizdem delikatnym
w otoczeniu ptasiego śpiewu

wśród nawilżeń

muśnięciem tak delikatnym
na płatków złączeniu

bo my

jesteśmy wszystkim
kiedy wypowiadam ckliwie -

kochanie moje

5 czerwca 2017



ważność

zawsze powracasz
na sztalugi mojego życia

w nich

zapisujemy wspólne uczuć wersy
upajamy się treścią pożądania

zatrzaskujemy wspomnień okiennice

pod nieba błękitem
rozczesujemy rozkoszy włosy

na dotyku dywanie

23 maja 2017





przewidzenie

wciąż przy oknie -
przemierzam czas przyszły
kiedy deszczu krople
przypominają o wczoraj
wystawiam twarz - pragnę
poczuć ich dotyk
posmakować wilgotność
na spragnionych ustach
niekiedy jest słona
wtedy wstrzymuję oddech
delektuję się chwilą
tak mocno
pachnącą tamtym wiatrem
teraz wiem
że już nie wróci - lepiej
przymknę okiennicę
na zawsze

7 maja 2017






pogrążanie

do słońca kieruję twarz

to takie trudne - promienie
nie chcą muskać przez
zamkniętą

wspomnień żaluzję

w domyśle słowa niewypowiedziane
wciskają w wózek

na czasu obręczach - donikąd
droga

porasta niemożliwym

gorycz duszę wypełnia -
oszałamia

bez spojrzeń błękitu

6 maja 2017





taki świt

przynoszę ci miła konwalii dzwonki
z czułością przyjmij nadzieję wiosenną
utul do serca swą myślą  płomienną
takie to są tej miłości początki

tak trudno jest znieść mi chwile rozłąki
czekam na uczuć pogodę wzajemną
możliwość bycia w niej siłą tajemną
przyfruną wkrótce radosne skowronki

ułożę z tych kwiatków piękny bukiecik
namiętnym ozdobię go pocałunkiem
który błogością wnet dobro rozświeci

niech się na oścież otworzy sekrecik
kreślony dla ciebie wersów rysunkiem
z marzeń ten powstał kwiatowy sonecik

2 maja 2017





We mnie drżysz cała

Mądrość i siłę skrywasz w swoim ciele,
przenikasz wzrokiem lasu nocne życie.
Widzisz, jak ruszam - niczym jakiś jeleń.
Z rogów nakryciem!

Wciąż hukasz na mnie, by pokazać drogę,
która do serca nie jest taka prosta.
Staram się przecież - tak, jak tylko mogę,
spieszę bez ostań.

Poczekaj chwilkę, bez ciągłych ponagleń,
pójść chcę w tą stronę, gdzie oczu odbicie.
Pośród gwiazd błysków i księżyca zaklęć -
ciągły kusiciel!

Dobry kierunek wyznaczy mi dusza,
z twą połączona pod tymi piórami.
Nie mogę odejść, nie mogę się ruszać.
Trzymasz szponami.

Ale to lubię, kiedy tak pouczasz
siedząc na pniaku obciętego drzewa.
Zaraz me smutki daleko odrzucam,
w tobie dojrzewam!

1 maja 2017





złuda

czasem pojawiam się w snach twoich
tak realny i czuły

grzechem częstuję

naznaczam ciało dotykiem
pomiędzy nocą i świtem

zwilżam

z pragnień usta spierzchnięte
na łonie dnia w kroplach

kiedy

kwiat czerpie życie
w przebudzenia rozkwicie

zroszony

spełnienia miłosnym krzykiem
na płatków zmiętej pościeli

wtedy

gdy wizja z jawą się spotka
pośród kolejnych wschodów

*"nie zapomnij o mnie..."


*"nie zapomnij o mnie..." cyt. opisu fotografii

29 kwietnia 2017





w deszczu

bez przerwy
się rozglądałem - szukałem
tak mocno pragnąłem

poprawić
figlarny włosów kosmyk
opadający na radosne oczy

ujrzeć siebie -
zmokniętego ptaka
w czułym spojrzeniu

dotknąć ust
palcem nadziei
delikatnie musnąć policzek

jak kiedyś -
uwolnić wenę
spod wspomnień parasolki

na korytarzu nadziei

27 kwietnia 2017





słabość

zmarznięte mam usta
pokryte śniegiem przeobrażeń

twoich

z przymkniętych powiek
łzy żłobią chłodne ślady

w kroplach
ciszę przemierzają

opadają w bólu

dreszcz niepokoju
przenika duszę

pod tym samym niebem
umiera kwiat

z samotności

23 kwietnia 2017






przedsionek

ile jest piękna w tych tulipanach
jakże dziś kuszą urodą swoją
w zamkniętym pąku oczekiwania
każdą kobietę ciepłem przystroją

przytulą gałąź w kotki ubraną
to wiosny objaw tak delikatny
rodzą nadzieję w dotyku czułym
żółty ich kolor jest taki ładny

przyjmij je miła w serca tęsknocie
na płatkach uczuć złóż pocałunek
poczuj aromat z nich to płynący
który miłości jest też zwiastunem

a kiedy słońce w promieniach swoich
ogrzeje łąkę na marzeń szczycie
pójdziemy w przyszłość z dłonią przy dłoni
w jednym radosnym uczuć uchwycie

20 kwietnia 2017





pomiędzy świtem a zmierzchem

wciąż mówisz o ich błękicie
o oczach w kwietnym odcieniu
a one są takie wyblakłe
rozmyte ginącą nadzieją

dziś znów starasz się podkreślić
tamte niebieskie kolory
spójrz - teraz nie są tak piękne
zgubiły świetności walory

zamglone ciągłą tęsknotą
czekają na łut powodzenia
nie chcę przeżywać utarczek
w cichych mych losów błądzeniach

wolę potrzymać za rękę
przytulić się szczerym uczuciem
poddać na przyszłość niewinnej
serc dwojga szczęśliwej dyspucie

30 marca 2017



wiersze

bywają nietrwałe - przemijają
z odejściem autora
kiedy
po tamtej stronie - nie wiesz
już nic

gubisz tożsamość

tylko
niektóre zapadają - w pamięci
bliskich
tych
co wspomnieć pragną

nie rozumiem po co

28 marca 2017





zespolony z naturą

jednoczę się  - z drzewa czerpię siłę
wrastam myśli korzeniami

blizn śladami
oznaczam przeszłość - coraz
bardziej odległą

w pamięci
pierwszy pocałunek
 
w pełni lata namacalny
prawdziwy niczym pierwiosnek - pośród
śniegu wschodzący

wszystko
zapisanym się staje
na kolejnych kartkach życia
wypełniam stronice

wciąż nieoczekiwanym

18 marca 2017



dotyk wzbija loty

te nocne motylki
pod skórą pulsują
nasycone potem
grzechy oznajmiają

na zmiętej pościeli
oddech coraz krótszy
dziki trzepot skrzydeł
z ognistą naturą

13 marca 2017



niekiedy bywam

dotykam ciała
wyobraźnią - niczym motyl

drżysz  czułkami muskana

wtedy jesteś
otwierasz kielich
na tknięcie nieznanego

dotykam ciała
fizycznością - jestem realny

lęk sumienia przeraża

uciekasz chociaż pragniesz
sedno istnienia
na przekór wszystkiego

12 marca 2017





sam z siebie

wyruszam w bezkres
myśli i słów
przelotnie  powraca oddech

szukam kapliczek - przydrożnych
gdzie Chrystus i Maryja
milczą

pod naporem
kolejnych spowiedzi

bez rozgrzeszenia czynów
czekam na pokorę

tak dawno ukrytą
na dnie
w zakątku duszy

frasobliwe figurki
nie patrząc widzą
zdają się płakać nade mną

11 marca 2017





nie bądź obojętna

kiedy już przejdę na snów jaśniejszą stronę
wiatr pokryje ślady liśćmi zeschniętymi
myśli się staną słowami dobranymi
a wieczność ukaże kolejną odsłonę

ty poezjo zdejmij z mych wersów zasłonę
niech będą wtedy stronami czytanymi
i choć są strofami przeważnie białymi
wspomnieniem przymocuj pod drzewa koronę

może zatrzymają przechodnia w istocie
który tęsknym wzrokiem wstrzyma przemijanie
pochyli nad dziwnym tego sensu locie

skieruje refleksję na płaszczyznę pociech
po chwilę westchnienia nad rzeźby czuwaniem
na powrót z naturą kolejnych lat krocie

10 marca 2017



rozsmakowany

pragnę dzielić się słów kromką
pisanych o świcie
gdy słońce dopiero się budzi
po westchnieniach nocy

pragnę wyciągnąć dłoń starą
i delikatnym dotykiem
na łące w porannej rosie
poczuć snów kolory

pragnę w czułym ust geście
smakować znów kobiecość
kiedy otoczona ramion tęczą
rozkwitasz wiosenną barwą

8 marca 2017



cieplejszy wiatr

kradnę twój czas
na potrzeby chwili - gdy
staję się przebiśniegiem
pośród słów muskanych

na końcu języka

jestem promieniem
nie tego słońca - kiedy
usta błądzą w dreszczach
aż po żar wyzwolenia

na całym ciele

kradnę milimetry
wiosny pożądaniem - odkąd
klucz żurawi się wzbił
ponad grzech natury

na serca drodze

staje się obecny
niczym krople deszczu - w trakcie
pocałunków w dnia zaranie
po gorącej nocy

28 lutego 2017



bez biletu

dano mi w posiadanie siebie -
zmarnowałem dar losu
nie potrafiłem zadbać

kara

niczym grom spadła
okaleczyła nie tylko ciało

jednak

dusza wciąż walczy -
nie chce się ugiąć
patrzy prosto w oczy

z kpiną

na jednym kolanie
zbyt mało pokory - kiedy

upadam

22 lutego 2017



nieodzownie

spróbuj nie zapomnieć tego imienia
gdy się  w zachwycie uniesiesz
i poszybujesz tak bardzo skruszona

pomiędzy nas postaw znak zapytania
pusty
bez pytań - dlaczego i po co

a kiedy świt stanie w kolejnym słońcu
i wyschnie rosa na dnia łonie
załóż na oczy me stare okulary

które marzenia snuły o życiu
tamtym
bez pytań - dlaczego i po co

zatrzaśnij na noc z mgły okiennice
opuść na ziemię obietnic kotarę
niech po niej spłyną wszystkie tęsknoty

utoną w otchłani na wiekuistość
powoli
bez pytań - dlaczego i po co

20 lutego 2017



esencjonalny tryptyk

moje niebo jest mgliste -
przeraża
każdy dzień to walka
ograniczona niemożliwością

tak szybko
staje się już nie moje
zbyt tłoczno

do ostatniej bramy

***

nie wiesz jaki jestem
dominuje próżność - z pozoru
tylko wnętrze wciąż moje
bliżej mało znane

i odźwiernego za tamtymi wrotami -
bez klucza poufałości
zagubionym w czasie drogi

w życia pokucie

***

czekam na fiołki
błękitne niczym oczy
wpatrzone jak niegdyś
pomimo że nie wiesz

jaki jestem
gdy układam wersy
pisane sercem
na tęsknoty papierze
wydobytym z duszy -

zanim drzwi
zamknę na zawsze

drzemką pod zeschłym liściem

19 lutego 2017







w twoją stronę

los to przewidział - na siwych skroniach
ułożył pragnienia

na jeszcze

zwięzły szron wyobrażeń
rozgrzał zmysły

czułe i delikatne

niczym język smakujący wilgoć
przed dnia zaśnięciem

w malignie rozkoszy

wspólny świt doznań
urzeczony  - rozjaśni

oddanie

10 lutego 2017





po bezkres

zatrzymuje cisza - wnika
w ust dotyk

spóźniony

coraz mocniej
przywiązuje do niebytu

kiedy

tak bardzo jeszcze
znasz moje dłonie

odległe

pod bluzką uniesień
darowanych ukradkiem

pozostał

mezalians niedomówień
na kolejne pory roku

oszronienie

9 lutego 2017





postrzeganie

wspinam się coraz wyżej - by widzieć
chociaż wiem że nie przyjdziesz

wypatruję

czekam na poranki bez schodów do wieczności
na uśmiech oddania w  namiętności pocałunku

kiedy usta

jak kromka chleba pachną pożądaniem
w łaknieniu smaku narastającej rozkoszy

ulegają

niebieskim świtem - przed słońca blaskiem
z uniesień dzikiej ponętności

ciał naszych

5 luty 2017





oczekiwań skurcze

codzienna walka
przerasta możliwości

niezrozumieniem potęguje przepaść

pomiędzy jest a będzie
bezradność zwisa na życia gałęzi
w nieskończoność pogłębia

dziurawe szczęście

tylko wspomnień wiatr
muska delikatnie kolejną nadzieją
że kiedyś - że być może

ust smak nastąpi
wśród zbliżenia dłoni

4 luty 2017



za widnokręgiem

ja i mój komputer
stanowimy jedność - zazwyczaj
zawieszamy się jednocześnie

ze starości

wtedy zapada milczenie
nagle - bez powodu

pewnie tak trzeba

tylko oczy dotknięte czasem
szukają uśmiechu

na próżno

za rzeczywistości szybą
nie dla mnie słońce

przeznaczeniem

25 stycznia 2017



bycie

nie ma już nic we mnie z wczorajszego blasku
dziurami w pamięci codzienność się wita
jak świeca zdmuchnięta bez ognia nadziei
puste mam dziś dłonie - droga nieprzebyta

wciąż z daleka patrzysz na me trudne boje
które z losem toczę i się nie poddaję
tą potrzebę zmiany związaną z niebytem
wspierasz całą sobą gdy wierzyć przestaję

na duchu podnosisz kiedy już upadam
nie pozwalasz długo myśleć o przeszłości
masz otwarte serce pełne uczuć czystych
promienisty uśmiech na twej buzi gości

23 stycznia 2017



2016 Rok





oswojenie

zostawiam uśmiech na dłoniach
tak czułych i delikatnych
jak wtedy gdy byłaś -
chociaż tak naprawdę cię nie było

dotykam ust pąsowych
od pocałunków skradzionych
pomiędzy wyznaniami
że oczywiście i na zawsze -
a przecież może i kiedyś

otwieram oczy niebieskie
próbuję dostrzegać zachwyt
na obrazach wyobraźni kwiat
malowany niby w zasięgu -
istnienia nie mojego

27 grudnia 2016





więdnięcie

chociaż jestem
w istocie mnie nie ma

niknięciem byt znaczę

usadzony w myślach
roztropność górą

w odczuciach ubolewania

nad czasem minionym
turkusowa kokarda

w supeł zaplątana

czeka na czułość dłoni
szczere spojrzenie

kiedy wyobcowanie płacze

18 grudnia 2016





ociosany

zamknięty w sobie -
wciąż czerpię

z opiatów

siła odchodzi -
spokój w wyciszeniu

ciśnie

boleść duszy -
tak bardzo znana

powraca

w krokach zbyt szybkich -
biała dama

uwiera

17 grudnia 2016





zbyt daleko by ogrzać

tak bardzo zimno - chociaż jesteś
gorącym sercem

wypatruję

codziennie nienazwanego - czułością
oddycham na niby

czekam

skulony w tęsknocie - wspomnieniem
chwil minionych

łaknę

spragnionych ust dotyku - wolą
z uczuć niewymuszoną

będę

kolejnym pragnieniem - życiem
w nadziei gestów

jestem

15 grudnia 2016





rojenie

otacza mnie mgła - na wskroś
przenika

zabrakło ust

przywłaszczam niecierpliwość - nadgarstki
nabrzmiałe

bez dotyku

odeszło oczekiwanie - na krawędź
urojoną

przez dążenia

stopniały zmysły - pod kroplami
deszczu

w iluzji

15 grudnia 2016





we włosach wiatr

smakujesz każdym porankiem
delikatnością jesteś -
dotykiem

ustami przemierzasz ciało
nasączasz w namiętności -
oczekiwaniem

poruszasz frywolną dojrzałość
wabisz urokliwie -
zalotnością

nastrajasz wdziękiem zmysły
wypełniasz cielesnością -
pożądaniem

4 grudnia 2016





tak bardzo potrzebna

wznoszę modlitwy o jeden dzień chociaż
bez skutku
przecież się zdarzyć nie może

za wszystko zawsze trzeba zapłacić
milcząc
w pokorze bez targu o cenę

wspinasz się ciągle w mej świadomości
wazon
jest tylko otoczką piękna

jednak przy tobie niedzielny rosół
lepiej
smakuje bez makaronu także

4 grudnia 2016





niegodny

nie zamykam drzwi na klucz
wiem że przyjdziesz - drżąca
w namiętności kolorze

nie zamykam myśli na klucz
wokół nas krążą - co dnia
muskają nienasycone

nie zamykam serca na klucz
poczekam aż zamieszkasz - spójna
z uczuć przeznaczeniem

nie zamykam duszy na klucz
z niej płynie siła - żądzy
cielesnej zapał

30 listopada 2016





zespoleni

tak bardzo osobno - a razem
w uczuciu

niczym młode listki - dojrzali
na maj życia

z ufnością na kiedyś - widok
zmienia barwę

tyle ich w sobie - pragnienie
bez końca

otucha i wiara - namiętności
pasja

29 listopada 2016





zrodzony z uczuć

niby zwykły kwiat - a przecież
jest taki niecodzienny

karmiony zmysłami - dojrzewa
w sercu i z serca

zatrzymuje dotyk - ust
spragnionych pocałunku

co noc rozkwita - kiedy
jesteś na oddechu odległość

wypełnia natchnienie - spełnienia
kroplami aż po brzegi

26 listopada 2016





skłonność

tkwię zawieszony - na rozstaju
pomiędzy bycia szarością

codzienną

a tamtym zapachem - o poranku
w nieoczekiwanej czułości

na ustach

zmysłów łaknieniem - wsysanym
z apetytu pożądania

w namiętności

dotykiem - siwej skroni
w zakusach dni

umiłowaniem

26 listopada 2016





zbędność

ciągle spokojny - czekam
na jutro

nadzieją cichą

troszeczkę miejsca - mam
tu dla siebie

na żerdzi płotu

w uczuć zapachu - wiem
że nie przyjdziesz

muskana wiatrem

ukrywam myśli - zawsze
samotne

w wersach poezji

24 listopada 2016





próżnia

coraz trudniej dotrzymać kroku
w odejściach

nieuniknionych

coraz trudniej podlewać różę
uczuciem

niezawinionym

coraz trudniej smakować usta
dotykiem

nieruchomym

coraz trudniej poczuć aromat
rozkoszą

niespełnioną

coraz trudniej jest być w jestestwie
odludziem

tak skutecznym

24 listopada 2016





pod promieniami

wciąż się nie poddaję
na nowo wzrastam

na przekór

nie liczę na los
jego przychylność

przecież

dni są coraz krótsze
w kalendarzu istnienia

próbuję

oddychać tam gdzie
słońce uczuć jest jeszcze

wschodem

22 listopada 2016





słucham wiatru

zastygam w jestestwie
chwil ułomności

powoli

zmieniam oblicze
targany aury zmartwieniami

na krótko

wtapiam ostatnie promienie
pod kopułą odejść

jestem

zapachem tamtych dni
coraz głośniej pokrytym

milczeniem

22 listopada 2016





do światła idę

"Jeżeli w książkach czyta się tylko to,
co zostało napisane,
to całe czytanie na nic."
/W. Szekspir/



odnajduję ciszę
wschodami zawieram przymierze

z sobą

milczeniem wyrażam słowa
te z głębi

tajemnic

to nic
że nie rozumiesz

myśli

udaję się na wyspę
gdzie tylko ptaki

toczą rozmowy


*wiersz i cytat W. Szekspira dedykuję sobie

19 listopada 2016






zapach wyobraźni

codziennie odwiedzam -
myślami

nocny ogród nadziei

patrzę na piękno
podziwiam pachnący kwiat

wzdycham

czuje aromat
wkradający się w nozdrza

przez szybę

tak bardzo bliski
a jednak z oddali

czekam

na kiedyś -
chociaż wiem

że nie nastąpi

17 listopada 2016





pożegnalne majaczenie

przeraża cisza
mysz pod miotłą siedzi

bo przecież

nadeszła pora
zejść z parapetu marzeń
 
zamknąć

zamglone okiennice wyobraźni
zgasić światło nadziei

najwyższy czas

na odpoczynek
błogi sen zimowy

niepewny

poczekam w pokorze
przy dogasającym  kominku

na weny żar

12 listopada 2016





niepokój

widzę blask w pięknych oczach
ukradkiem zaglądam
miedzy dnia zachodem
i uległą nocą

pamiętam odbicie
w uczuć świcie bladym
niczym pocałunek
na zmysłów odległość

powtarzasz wciąż że kiedyś
pragniesz i się boisz
więzisz biel niewinną
w jutra niepewności

wiankiem z kwiatów jesteś
zmysłów daniem przednim
na rozkoszy łożu
dla mnie niedostępnym

10 listopada 2016





napięcie

fiolet zamknął myśli
tego dnia - bez nazwy

wspinam się do ciebie -
w jutro niemożliwe

obdzielam radością
uśmiechem życzliwym

chciałem być twym kwiatem
na uczuć rabacie

zbudowane progi
zderzeniem z nieprawdą

10 listopada 2016





chwilami

zapada milczenie
po oczekiwań monodramie -
trudna ostateczność

bez deszczu są moje kałuże

jedynie za oknem
ściga się z wiatrem
ptak samotny

otoczeniu na przekór

zamknięta przestrzeń
oswaja ciężar -
jestestwo natury

w dalekiej blokadzie

jesienny pocałunek
bez przeznaczenia mowy
gubi się w domysłach

przy liściu rdzawym

10 listopada 2016





ciąg zdarzeń powoduje wyobcowanie

za wysoki parapet - marzenia
nie do osiągnięcia

matowa rzeczywistość

usycha niepodlewana łodyga - w strachu
słów otoczenia

przemyślenia

zamknięte w pąku - wczoraj
jeszcze kwitnącym

teraz spowitym mrokiem

pytania nie czekają - odpowiedzi
po co i dlaczego

nie istnieją

trudno zdobyć się na coś - przeraża
chwili nieprzewidywalność

na wąsach
 
pozostał samotny szron - wspomnień
w refleksji lustra

bez dążeń

9 listopada 2016





zawładnięcie

jesień przyniosła piękno
w tobie poezji pomarańcz delikatnością
rozkwita

wschodzisz pod weny gwiazdą
zostawiasz blask na wersów niebie miłosną
metaforą

kiedy róży dotykam
pospiesznie otwierasz zmysłów płatki niczym
talizman

z delikatności dłoni
w drżeniu ust pocałunku uwalniasz rosy
namiętność

tyś w sercu jest jedyny
w rajskim uczuć ogrodzie kwiat pośród innych
zrodzony

7 listopada 2016





powracam wierszem

chodzą - krążą bez umiaru
zaplątane w sobie

myśli

próbują iść na przełaj
bez zrozumienia -
wyobraźni efektu

w pozie

namaszczeniem kwiatu - tym
co słabością się zdaje

tylko

cierpliwość i wyciszenie
poskromi nieujarzmione

powiewem wiosennym - nadzieją

6 listopada 2016





spłoszona czułość

powoli się staję niedokończonym obrazem
siwiznę zamieniam na rdzawe przemijanie

bez wyrazu

poranne przymrozki przygniatają
przynoszą drżenie utkwione w pytaniu
- kiedy spadnę

niepodzielny strach

zamyka możliwości śmiałych decyzji
przenika na wskroś północnym wiatrem

wyobcowanie

kolejny dystans nie do pokonania
bez silnej woli - bycia

nowym wierszem w sercu

31 października 2016





multum

szczerością otwarty
przyjmuję krople deszczu
opadające gęsto

w niedopowiedzeniach

zamykasz się ciszą -
kwiat jeden nocy
zmęczony uczuć niepogodą

kiedy wołam

nie odpowiadasz -
rozsądek na wskroś
przenika nieograniczoną swobodą

codzienna

empatia pytań - po co
dlaczego i kiedy
bez rzetelnych odpowiedzi

na zawsze pozostaną

28 października 2016





co noc otwarty (dwie wersje)

I

zatrzymuję myśli na kielicha skraju
mam zmrożone usta brakiem pocałunków
płatkiem otoczony niczym w podarunku
pączek mój rozkwita jakby u wrót raju

jesteś ta jedyna w kwiatu urodzaju
nadzieję dodajesz w gestach opierunku
wciąż zmazujesz krzywdy pozbawiasz frasunku
przynosisz uczuć ciepło z serca obszaru

pamiętam ten dotyk czyniony niechcący
na karku dłoń twoją płynącą z finezją
to wtedy się stałem miłosną obsesją

z dotyku mój pręcik jest taki dziś drżący
znów jesteś dla niego rozkoszy poezją
wszystkiemu nadajesz uśmiech czarujący

II

zatrzymuję myśli
na kielicha skraju
mam zmrożone usta brakiem pocałunków

płatkiem otoczony
niczym w podarunku
pączek mój rozkwita jakby u wrót raju

jesteś ta jedyna
w kwiatu urodzaju
nadzieję dodajesz w gestach opierunku

wciąż zmazujesz krzywdy
 pozbawiasz frasunku
przynosisz uczuć ciepło z serca obszaru

pamiętam ten dotyk
czyniony niechcący
na karku dłoń twoją płynącą z finezją

to wtedy się stałem
miłosną obsesją

z dotyku mój pręcik
jest taki dziś drżący
znów jesteś dla niego rozkoszy poezją

wszystkiemu nadajesz
uśmiech czarujący

24/25 października 2016





Czyżby złudzenie?

Nie wiem dlaczego zaglądasz
mi w oczy, każdy ruch niezmiennie
śledzisz, kiedy  maluję wyobraźni
wersami.

Nie rozumiem rozmowy, której
nigdy nie było, a może tylko
ją wymyśliłem w majaczeniu
chorym?

Zbudowałem most barwny na pomarańczy
podłożu, ozdobiłem uczuć
czerwienią.

Pojąć próbuję niedorzeczną wizję,
Wciąż hoduję bezsens, wzrasta coraz
wyżej.

23 października 2016






Zegar tyka, czas ucieka  
   
Zaznacz  
   
Reklama  
   
Kontakt:  
  janusz.1957@wp.pl  
Kilka słów o mnie  
  Ur.26 grudnia 1957 r. w Kielcach.

Z wykształcenia budowlaniec (Technikum Budowlane).
Przez wiele lat był właścicielem dwóch prywatnych przedsiębiorstw.

W 2009 r. uległ wypadkowi komunikacyjnemu, a od grudnia 2011r. porusza się na wózku inwalidzkim.

Przygodę z poezją zaczął już w szkole podstawowej, lecz pisał tylko do szuflady

Po wypadku zaczął publikować swoje wiersze na portalach internetowych oraz fb.

Jest założycielem i właścicielem Portalu poetyckiego e-skwerekpoetow.pl

W lipcu 2016r, wydał drukiem debiutancki tomik poezji zatytułowany "Taniec chaosu".

Szczęśliwy dziadek wnuczek.
 
Stronę odwiedziło 8351 odwiedzający - dziękuję
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=
Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone