LITERACKI - JANUSZ CYGAN
Nawigacja  
  WITAM NA BLOGU
  PODZIĘKOWANIA
  KIEDYŚ -CYKL
  TAJEMNICA NIEBIESKICH OCZU
  NADZIEJA
  TĘSKNOTA
  MIŁOŚĆ
  EROTYKI
  INSPIRACJE
  SATYRA
  WIERSZE RÓŻNE
  W AROMACIE ROZMYŚLAŃ
  "ATRAMENTOWE OBRAZY" -Antologia poetycka I
  "Z OSNOWY MYŚLI - Antologia Poetycka II
  "TAŃCZĄCY CHAOS"
  "OBOK"
  PRZEMYŚLENIA
  CISZA
  ROZTERKA
  KSIĘGA GOŚCI
  GALERIA
  LISTA LINKÓW
Copyright
INSPIRACJE





wonność

mówiłaś - kocham konwalie
i ciebie w ich zapachu

spowitym

mówiłaś - jak gałązka bzu
rozkwitam gdy mnie dotykasz

ustami

mówiłaś - nabieram barwy
w aromacie jaśminu skąpana

jestem

mówiłaś - nic nie jest ważne
bukietem dni kolejnych

będziemy

wczoraj mówiłaś...
lecz nastało dzisiaj

zapomniane

16 lutego 2018





dopóki trwa opowieść

przeżywam różne słońca zachody
kiedy na serca progu
zaczyna i kończy się niebo

chociaż

mam do ludzi tak daleko
to Ty nie przychodź pod mój dom
bo tam nicość mieszka

jakoś

okna nie umie nikt otworzyć
pod losu płaczącą wierzbą
by na nowo poczuć zapach konwalii

jak wtedy

gdy zbyt długo trwało lato
wiersze nie pisały się same
i jak ptaki zrywały do lotu

lecz dziś

pomiędzy zasuszonymi liśćmi
w szufladzie dogorywa poezja
na pamiątkę tamtej doskonałości

21 stycznia 2018





esencjonalność

mam dość już siedzenia w oknie
patrzenia na wszystko z daleka
do ludzi serce kołacze
tęsknota ogromna jak rzeka

chcę pobiec pomiędzy knieje
na buzi mgłę poczuć poranną
zachłysnąć zapachem chwili
pojednać się z myślą staranną

jednak wiem że dziś nie wszystko
może być w zasięgu kroku
na wózku dojechać można
tylko do dusznego mroku

uczę się przemierzać ścieżki
które donikąd prowadzą
kalectwo jest moim druhem
z jedyną nadrzędną władzą
 
18 stycznia 2018





otulone pięknem

w szufladzie spoczywa
wczorajsza poezja
na kartkach zapisanych niebieskim

atramentem

układam na stole pachnące kwiaty
w kolorze moich oczu

tylko

boję się spojrzeć w lusterko
gdyż przy mnie nie ujrzę

ciebie

a może tak cichutko -
na palcach przyjdziesz

i przytulisz wzrokiem

10 stycznia 2018





ewentualność

niezmiennie czarujesz swym pięknem
głód zmysłów karmisz aromatem
na ucztę zapraszasz pragnienia
namiętny jest każdy twój płatek

z czułością na pąk ten spoglądam
rosnący na uczuć rabacie
i kiedy przechodzę tuż obok
znów jestem w uroku poświacie

lecz złudne są moje nadzieje
nie dla mnie ta róża urocza
ogrodnik podlewa korzennie
a potem smakuje osocza

  dziś w myślach kwiat wonny całuję
do serca przytulam wciąż w ciszy
poczekam na rozkwit przyszłości
cierpliwość na duszy pastiszy

7 stycznia 2018





w wyobraźni

lubię słoneczne zachody
i ciszę jeziora wieczorną
przychodzą wtedy wspomnienia
gdzieś na bok odchodzi ułomność

lubię spoglądać na niebo
czyste jak serce w uczuciu
wiem wtedy że spokój jest we mnie
myśli są w jasnym osnuciu

lubię też być sam ze sobą
bez zbędnej wrzawy - hałasu
wtedy poezji poświęcam
tak dużo wolnego dziś czasu

lubię się bratać z naturą
czuć zapach czterech pór roku
choć los jest wciąż nieprzychylny
marzenia są bystre jak sokół

6 stycznia 2018





pośród bezlistnych drzew

w ciężkich oparach wieczoru
próbuję odnaleźć siebie

to trudne

jedynie ptaki znają drogę
do gniazd ich tożsamości

w porywach wiatru

płacze samotnie ławka
od ciężaru ludzkich spowiedzi

bez ciepła dłoni

z wielką pokorą
gasi z marzeń latarnie

na ciszę myśli

4 stycznia 2018





dzisiaj

skurczyły się wskazówki na moim zegarze
zdają się biec coraz prędzej
na cyferblacie jedna za drugą pędzi
tylko ja wciąż tkwię w życia istocie

czas nigdy nie jest przecież łaskawy
w mgnieniu oka zmienia liczne zamysły
wspólne ścieżki stały się dziś obce
żadna droga nie wiedzie do celu

a gdyby tak rozebrać chronometr
by znaleźć się w stadium przejściowym
odnaleźć korytarz - ten prosto do nieba
nim wstanie dzień - na wieki zasnąć

i niech wtedy szron historii pokryje
wszystkie wiersze pisane z uczuciem
jak ta róża zmarznięta na wietrze
przetrwa pamięć o marnym poecie

3 stycznia 2018



ROK 2018






w rozgałęzieniu myśli

mam takie nieśmiałe dłonie
kiedy drżysz zauroczona
pomimo otaczającego zimna
rozchylasz liliowe płatki

bo znasz te chwile

gdy patrzę na ciebie
z błyskiem niebieskich oczu
a słowa gubią istotę
i los nie ma znaczenia

tak bardzo pragnę

z tobą przemierzać nowe ścieżki
zapomnieć co się nie stało
i ujrzeć kolejną nadzieję
z tych dwóch serc płynącą

po raz kolejny

wspominam kwiat cudowny
zroszony nieoczekiwanym
w dotyku ust raz jeszcze
które w milczeniu mówią

kocham...

30 grudnia 2017





w głębi zaniechania

w kalendarzu dni naszych
myślami się wciąż mijamy

tak daleka droga

widzę obrus biały niczym opłatek
a pod nim trochę sianka

i te życzenia
 
składane na odległość są inne
nie dotykają czułością słów

przemierzają inne ścieżki

przeraża wirtualny świat
coraz bardziej stajemy się obcy

tylko me oczy

raduje nieba blask
na tle którego jesteś
najważniejszym światłem

chociaż
tak bardzo nieosiągalnym

29 grudnia 2017





wyjątkowo inny

niekiedy ścigam myśli
oglądam się wstecz

czy jesteś

lecz wiatr milczy
ponadczasowo unosi tęsknotę

wigilijna pora
skłania do refleksji
kim dla siebie jesteśmy

nienazwanym milczeniem

zabiegani w codzienności
zapominamy o pokorze

a przecież jutro
w blasku oczu twoich

też wzejdzie słońce

na nowo zakwitną
miłości kwiaty

21 grudnia 2017





z podłoża weny

lubię jak się pojawiasz
wiedziona serca natchnieniem
posyłasz uśmiech gorący
błyszczysz radosnym spojrzeniem

lubię jak na mnie patrzysz
i z troską ogromną przemawiasz
bo kiedy jesteś tak blisko
o nic się nie muszę obawiać

lubię jak mnie całujesz
czy to na krześle czy dworze
barierka nie jest przeszkodą
w całym tym tęsknym ferworze

lubię jak już odchodzisz
gdy śledzę wciąż czułym okiem
patrzę za twymi krokami
jak pająk otaczam wzrokiem

lubię te nasze spotkania
pod nieba weną głęboką
wtedy nic więcej nie trzeba
bo jesteś moją opoką

15 grudnia 2017





dotyk deszczu

dłonie
splecione w uścisku
wyzwolony błogostan możliwości

żarliwy spacer

kiedy
pośród rabaty zmysłów
otworzyłem rozkwitający kielich

i niespiesznie
sunąc po płatkach
spragnionymi ustami

ujrzałem

jak w twoich oczach
umarło niebo
i kwiat zapachniał spełnieniem

a noc
zadrżała w dzikim upojeniu

13 grudnia 2017





przedsmak długiej nocy

z braku ciebie znów cierpną dłonie
kiedy zaniechaniem tamtego dotyku
odbijasz się od uczuć echa
w jesiennych dni niedokonaniu

wiatr rozrywa dźwięków patos
błądzę na pięciolinii skojarzeń
gdzie tylko wyobcowane kruki
zdają się wszystko zrozumieć

pomimo nóg zmęczenia
założę buty stare i pójdę
usiądę pod samotnym drzewem
które wysłucha wszystkich żalów

potem zapiszę w skrytości duszy
tamte marzenia i myśli
otulę się liśćmi wierszy
i zaśnie me ciało na wieki

10 grudnia 2017





z głębi

niczym te dwa źdźbła jesteśmy
uczuć wiatrem kołysani
trwamy

jak samotne poezji ptaki
wciąż szybujemy pomiędzy
zaniechaniem

jeszcze wczoraj płakała noc
z braku ciebie w księżyca
blasku

lecz nastał nowy dzień
i przyniósł szczęście na ust
zbliżenie

przemówił milczący księżyc
otoczył światłem twoich oczu
zniechęcenie

7 grudnia 2017





wena pieszczona ustami

w przelocie myśli
cię dotykam

całuję tylko słów ukradkiem

wyłącznie
wyobraźnią błądzę
po wypukłościach rozkosznego ciała

w dzikim
natchnieniu smaków
miłości wersy piszę nieprzerwalnie

lecz wiem
że gdy już nocą przyjdziesz
wspólna namiętność ust się pojawi

i kiedy
na ułamki ciebie
będzie zamierało niebo

spróbuje zapomnieć siebie

4 grudnia 2017





przez chwilę

z konaru umarłego drzewa wyrastam
w stronę nieba się odwracam

wznoszę ręce

miałem sen zmyślony
widziałem nadzieję - więc jestem

pod bycia błękitem

lecz był to stan przejściowy
w sińcu zbyt bolesnym

nastała cisza

pomiędzy łopotu skrzydeł -
pół na pół podzielne

z mozołem

krzyczy nieuszeptana ziemia
bo straciłem wiarę - upadłem

przed słowem

*korzenioplastyka ze zbiorów Zbyszka Kubickiego

1 czerwca 2017





zanim nastała ciemność

tak trudna jest droga
którą idziesz Panie
dźwigasz wszystkich grzechy
do krzyża przybite

upadasz by powstać
z poranionych kolan
na wyschniętych ustach
złoczyńców szyderstwo

pod koroną z cierni
krwawią winy moje
tak bardzo niegodny
jestem dziś w pokorze

swoim Zmartwychwstaniem
przywróć ludziom wiarę
daj nadzieję życia
posłuszność na przyszłość

*korzenioplastyka ze zbiorów Zbyszka Kubickiego

12 kwietnia 2017





zmysł

oddzielona
od miąższu skórka
drażni podniebienie

ciepło pieca
aromatem ucztę dopełnia

upojny dotyk
w ust zetknięciu
ocieka potem

ziszczony

14 marca 2017





tańcząca z wiatrem

smukła twa forma nadobna pani
tańczysz na wietrze całym uczuciem
powabem rysów kusisz cielesność
oddajesz pokłon dzikiej naturze

dorodność ciała wabi artyzmem
smakiem przemawia do pragnień moich
czarujesz kształtem krągłości bioder
rozbudzasz żądze - namiętność stroisz

jakimi kroki we mgle podążasz
przemierzasz zmyślność pośród tej drogi
energią razisz i w konsekwencji
teraz są męskich ciągot dialogi


* wiersz zainspirowany korzenioplastyką Zbigniewa Kubickiego

8 stycznia 2017



2016 Rok





chciałbym

dotykać rosy porannej
stopami smakować trawę

przed siebie pobiec
przez łąkę
owiany wiosennym wiatrem

dzisiaj spoglądam z góry
niczym ptak frunę w przestworzach

pragnienia są już
wyblakłe
w dalekim spojrzeniu marzeń

jednak się wcale nie skarżę
szybuję kolejną nadzieją

wciąż wdzięczny za wszystko
mi dane
zamykam to wszystko co było

* wiersz zainspirowany fotografią "Foto Filip"

29 maja 2016





świeżość*

pomiędzy językami ósemka
cyfra bardzo okrągła

nawilża

kołowrotek splątanych pragnień
na piramidach uniesień

wchodzimy

stajemy się mimowolnym skurczem
na skraju jęku

niczym

zatraceni na wieki
bez amen

płyniemy w sobie
po usta w bezdechu

finezją

* tytuł fotografii Alicji Obary, która to stała się inspiracją wiersza

28 maja 2016





zjawiskowość

niczym ten ślimak na jednej nodze
beznogi - ja

niepostrzeżenie
dotykam ciała

błogiego

zmysłowym
listkiem się stajesz

kiedy

tarką języka
znaczę

uczuć głębię

zostawiam za sobą
ślad rozkoszy

mimo wszystko

niczym ten ślimak w ekstazie
beznogi - ja

* "Foto Filip" - inspiracja wiersza

27 maja 2016





w sieci*

opleceni namiętną pajęczyną
wspólnie - bezpowrotnie

próbujemy

pomimo odległości - w sobie
upychamy poezję uczuć

na językach

wtopieni ramionami
pobudzamy metafory zmysłów

czujemy

ból miłości doświadcza -
pomiędzy udami (nie)dłoń
echem gestów

powraca

* tytuł fotografii Alicji Obary, która to stała się inspiracją wiersza

26 maja 2016



*****





Zbędne rzeczy

Przecież ważne,
w nich ukryta lata.
Historia.
Walizka nie mieści wspomnień.

One były.
Trzydzieści lat - w jednej chwili
nie wyrzucisz.
Powracają, jak ta nastolatka
bezwstydu bliska.

Hańby korzeniorzeźba
- wyszydzone małżeńskie łoże.

Zmysły w operetki wrzasku,
Eurydyki marzec.

Spowiedź, z Poświatowską rozmowa.
Przemierza sukienek czas.
Wyobcowana czarna,
niczym torebka ciotki - ze wstydem.

I dyplom, w album ze zdjęciami
- nagroda dla potomnych.

Na parapecie pudło książek.
Poezja kontekstu życia.

Bagaż doświadczeń.

Przemijania monodram.
Z plakatem.

*Wiersz zainspirowany monodramem Anny Błachuckiej "Czarna suknia".
*Ilustracja: korzenioplastyka Zbyszka Kubickiego


6 lutego 2016



brudne są ulic kamienie

mijają się bez słowa
z widzenia znajomi
a bardzo obcy

nie wystarczy
potrącone przepraszam
przy wystającym krawężniku

tam
w oddali śpiew ptaków
zapach wolności nęci

minęła młodość
zmienili się bogowie
pod moralności płaszczem

Wiersz zainspirowany artykułem Zdzisława Antolskiego

13 stycznia 2016





"Kto mnie przeniesie lub zniszczy niechaj umrze"*

W lasach Zagnańska od dawnych lat leży -
porusza wykutym napisem.
Każdy rozmyśla nad słów tych sensem,
dlaczego są takie mocne.
Jakie znaczenie niosą dziś w sobie,
czy spełni się przepowiednia.
Nikt głazu nie rusza, nikt nie usuwa,
bo siła ogromna jest w tym posągu.
Kto wykuł napis i w jakim celu
umieścił ową wyrocznię?
Pytań bez liku, brak odpowiedzi,
a on wciąż w gąszczu schowany.
Pewnie przez wieki kolejne będzie
jeszcze nurtował przesłaniem!
Czy apokalipsa dotknie osoby,
która ośmieli się ruszyć?
I ja podziwiam z wielkim przejęciem,
w ciszy należny mu hołd teraz niosę.


* Napis wyryty na posągu

Dziękuję Panu Mirosławowi Kołodziej za udostępnienie zdjęcia

5 stycznia 2016





szatan zawitał

zabijają
mówią że w imię boga
ich boga

inni bogowie się nie liczą

religia
która mordować każe

wiarołomność

syn ojca
brata

w diabelskiej masce
cywilizacji ból

* korzenioplastyka udostępniona przez Zbyszka Kubickiego

16 listopada 2015




 

Zegar tyka, czas ucieka  
   
Zaznacz  
   
Reklama  
   
Kontakt:  
  janusz.1957@wp.pl  
Kilka słów o mnie  
  Ur.26 grudnia 1957 r. w Kielcach.

Z wykształcenia budowlaniec (Technikum Budowlane).
Przez wiele lat był właścicielem dwóch prywatnych przedsiębiorstw.

W 2009 r. uległ wypadkowi komunikacyjnemu, a od grudnia 2011r. porusza się na wózku inwalidzkim.

Przygodę z poezją zaczął już w szkole podstawowej, lecz pisał tylko do szuflady

Po wypadku zaczął publikować swoje wiersze na portalach internetowych oraz fb.

Jest założycielem i właścicielem Portalu poetyckiego http://e-skwerekpoetow.pl

W lipcu 2016r, wydał drukiem debiutancki tomik poezji zatytułowany "Taniec chaosu".

W październiku 2017r. ukazał się drugi tomik poezji zatytułowany "Obok".

Szczęśliwy dziadek wnuczek.
 
Stronę odwiedziło 9177 odwiedzający - dziękuję
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=
Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone