LITERACKI - JANUSZ CYGAN
Nawigacja  
  WITAM NA BLOGU
  PODZIĘKOWANIA
  PRZEMYŚLENIA
  CISZA
  ROZTERKA
  KIEDYŚ -CYKL
  TAJEMNICA NIEBIESKICH OCZU
  NADZIEJA
  TĘSKNOTA
  MIŁOŚĆ
  EROTYKI
  INSPIRACJE
  SATYRA
  WIERSZE RÓŻNE
  W AROMACIE ROZMYŚLAŃ
  KSIĘGA GOŚCI
  GALERIA
  LISTA LINKÓW
  "ATRAMENTOWE OBRAZY" -Antologia poetycka I
  "Z OSNOWY MYŚLI - Antologia Poetycka II
  "TAŃCZĄCY CHAOS"
Copyright
PRZEMYŚLENIA





jestem

mogłoby się zdawać - normalny
lecz inny

poeta z wyobraźnią
ale bez polotu

tak bywa

zapisuję
co widzę i czuję

o porach roku i miłości

o szepcie liści
kiedy targane wiatrem spadają

na włosy

co mówią krople deszczu
w cudownym pocałunku

ust dotyku

a może to łzy radości
spływają po policzkach

z czułością

niekiedy piszę tylko o oknie
jego samotności

w tłumie tak ogromnym

pomyśl
czy jeszcze mnie czytać

potrafisz

21 października 2017





Spacer myśli

lubię wędrować wyobraźnią - tam
gdzie w przydrożnych kapliczkach
mieszka nadzieja

z pokorą wtedy patrzę na święte figurki
wokół których jesień ściele
listny dywan

podziwiam zatroskane oblicza Madonn
twarze Jezusa i Józefa
w rozterce

po chwili zadumy ze smutkiem odkrywam
że z postaci bije dobro - a tak mało wiary
jest we mnie

21 września 2017


on

przybył nocą -
rozsiadł się nieproszony
z twarzą kamienną bawił się snami

jak diabli uparty

po co nawiedzasz - spytałem
a on z ironią odpowiedział - tak trzeba
dawno nie cierpiałeś

w szaleństwie czekał popołudnia
dnia następnego
co rusz częstując niepokojem

a kiedy
ujrzał wspólne zmęczenie - odszedł
lecz
tylko częściowo zniknął

28 sierpnia 2017





zachwyt

słońce rozświetla piękność
tak dzisiaj promienistą

na plamkach zmysłów

w zapomnieniu siebie
otwarta chwilą jesteś

rozchylasz pożądania włoski

wciąż czekasz niecierpliwie
na namiętny dotyk

z czułości ust popełniony

tęsknisz tak nadzwyczajnie
za zbliżenia błogostanem

w przeznaczenia ekstazie

12 czerwca 2017





wszerz i wzdłuż siebie

umierasz - zawsze
kiedy cię dotykam
w dłoni pragnieniu

a przecież
wtedy wiesz że żyjesz

odpływasz - za każdym razem
gdy cię całuję
w ust nawilżeniu

a przecież
wtedy czujesz przypływ

dochodzisz - chociaż
jesteś we mnie
w zmysłów poruszeniu

a przecież
ziemia zadrżała w krzyku

bo spadły gwiazdy uniesień

11 czerwca 2017





na parapecie dnia

wznosisz się ponad
w  płatków rozkwicie
czerpiesz ze wspomnień pachnących

ubrana w nadzieję
trwasz - bliska spełnień
wiesz że to już jest pora

dotyk z tęsknoty -
wciąż ukojeniem
staje się tak czytelnym

pośród wilgoci
ust na rozstaju
dzień znów rozchyla marzenia

3 czerwca 2017





okienny powidok

w porannej rosie zatrzymał się czas
wypełnił nocy spełnienie
nastała cisza i spokój dla dusz
chociaż świt miał swoje brzmienie

pijany jestem juź namiętnością
stałaś się śliczną używką
nie bój się miła - jesteś urocza
nie jesteś tylko rozrywką

otwórz podwoje swojej otoczki
będę na ciebie wciąż czekał
to nic że jesteś taka zamknięta
przed nami droga daleka

gdy już pójdziemy z dłonią przy dłoni
nie straszne trudy i znoje
w bijących sercach tym równym rytmem
będziemy tylko we dwoje

2 czerwca 2017





ciepło oddechu

ocieram się myślą niezapomnianą
ubieram błękit nieba

osiadły w oczach

wypatrujących ciebie
pośród łąki pachnącej

tamtym pocałunkiem

zbieram rosę ust
z pragnienia dotyku

na krańcu pożądania
kiedy spełnienie

kwiatem rozkwita

20 maja 2017





dwuznacznie

wciąż mówisz - kiedyś
powtarzasz bez ustanku

a przecież
nie ma odpowiedniego czasu

na miłość

każda pora jest dobra
na tych dni ołtarzu

nie szukam niczego
bo przecież

niezapominajki pachną tak samo
na tęsknot polanie

pomimo niebieskiego zamglenia -
w oczach

15 maja 2017





oczekiwanie

usiądź przy mnie - tak
blisko jak nigdy jeszcze
pozwól poczuć zapach

jaśminu
bzu
i wiosennej konwalii

z ciebie płynący - niczym
kolejna nadzieja

pośród niemocy

a wtedy dotknę raz jeszcze
tamten uczuć kosmyk

ustami pełnymi uwielbienia

9 maja 2017



Zwycięstwo

Com Ci uczynił mój Panie,
że rany tak krwawią boleśnie?
Jakie są winy moje
w tym marnym życiu doczesnym?
Wiem, wbiłem Ci włócznię
grzechami naostrzoną -
pozwól, Twój bok opatrzę
modlitwą odkupioną.
Wczoraj umarłeś na Krzyżu -
zdradzony przez ucznia Swego.
Lecz wkrótce Zmartwychwstaniem
powrócisz do świata żywego.
Pochylam głowę w pokorze
i czekam na powrót z ciemności -
wierzę, że Zmartwychprzyjściem
ludowi dasz wiele radości.

14 kwietnia 2017





Para (Vilanella)

Lubię czesać twoje włosy, rozgarniać je palcami;
spoglądać na śliczne ciało, jak drży pod tą czułością.
Jesteś wtedy taka bliska w dotyku akcentami.

A gdy jestem obok ciebie, zakwitasz stokrotkami,
wnet nadziei pąk otwierasz, przytulasz się z lubością.
Lubię czesać twoje włosy, wciąż pieścić je palcami,

wówczas to pięknie pachniesz tych kwiatów aromatami,
Każdy dostrzega dostojność, wyróżniasz się smukłością.
Jesteś znów taka bliska w mych uczuć karesami.

Zanurzam się w rozkosz rosy pomiędzy płateczkami,
spijam z nich każdą kropelkę, już darzysz mnie ufnością.
Lubię czesać twoje włosy, układać je palcami.

Ciągle z miłością przemawiam, z radości kolorami,
w swej odpowiadasz pewności pocałunków czystością.
Jesteś wtedy taka moja w dotyku umizgami.

Jesteś ubrana dziś w wersy, takich to strof literami,
pozostań weną gorącą, napełniaj mnie tkliwością.
Lubię czesać twoje włosy, rozgarniać je palcami,
jesteś wtedy taka bliska w dotyku akcentami

11 kwietnia 2017





tryptyk wiosenny

przysiadam na gałęzi -
wschodzącej nadzieją

płoche

odrosty życia
w gołębim sercu

*****

wciąż takie mocne
są moje stopy
na witce przeznaczenia spowite

kiedy patrzę

grzbiet mocno prężę
odchylam głowę
w tęczówce twoje odbicie

jak w lustrze

*****

w gruchaniu wyrażam
myśli ukrywane

gdy czekam samotnie
pragnienia gaszę -
kroplą deszczu codzienną

jestem

przy tobie miła
wolnym ptakiem
unosząc łaknienie na wietrze

ufam
że przyjdziesz

głodna dotyku będziesz

9 kwietnia 2017





zawsze przy mnie

pieszczona słońca promykami rozkwitasz
rozchylasz nieuniknione
pomiędzy uczuć wschodami

po stokroć jesteś

z porannej rosy czerpiesz siłę
wiatr czesze wspomnienia
kiedy mimowolnie wzrokiem dotykam

po stokroć jesteś

nawet gdy pocałunek staje się muśnięciem
na płatków otoczce
pod weny błękitnym parasolem

po stokroć jestem

3 kwietnia 2017





po burzy

zaczaruj mnie wietrze
zamień w bazie - te
w kolejnej wiosennej nadziei

słońce ogrzej me zmarszczki - z wysoka
muskaj promieniami radości

a ja będę latarnią
w powodzi słów - tak
bardzo niepotrzebnych

oświetlę drogę - do serca
na rozstaju marzeń

po prostu będę

6 marca 2017





cień obecności

mam zdeptane odciski
kiedy idę wyobraźni drogą

do ciebie

przymierzam buty
by uciec od tęsknoty
która rani obolałe stopy

a ty

rozkwitasz słońcem uczuć
rozchylasz kielicha fiolet

czekasz

aż dotrę boso
wiosennym pocałunkiem
na skraj rzeczywistości

w kropli deszczu

2 marca 2017





właściwość

zwinięte mam skrzydła
od białych wierszy

pisanych w chaosie ciszy

wciąż siedzę skulony
na tej samej gałęzi

w bezkres poezji patrzę

w rozmowie wiatru
wyczuwam wiosnę

kojące kolory zieleni

i chociaż wersy piszę dla ciebie -
z siebie układam strofy

27 lutego 2017





zaiste

jestem czystą kartką - jedną z wielu
wyrwaną z grubej księgi

do zapisania

poezją niekończących się wersów
strof życia zbyt ciężkich

do udźwignięcia

i chociaż czuję całym sobą
tak trudno jest ujrzeć

radość

tej rudej wiewiórki
zmieniającej szatę na wiosenną

pomiędzy

słońca promieniem
a wschodzącą nadzieją

jedynie przez okno

26 lutego 2017





wschód dreszczy

zawsze rozsiewasz pyłek - ten
z rajskiej rozkoszy

kiedy

pręcik dotyka kobiecości
żądny spełnienia grzechu

zrzucasz

biel niewinności na ołtarz
cudownego przeobrażenia

tak dojrzała

w objęciach pragnień
prosisz o więcej

kropel rosy

17 lutego 2017





złudzenia

sercem  przeczytaj listy - wszystkie
te jeszcze nie napisane
z pocałunków ułożone w namiętność

pachnące zmysłami

jak wtedy gdy pieściłem ciało
w rozkwicie spełnienia - w dotyku
tak czułe i delikatne

by potem

pod wspólnym niebem wyobraźni
delektować się w spełnieniu - ujrzeć

promienie słońca

muskające na marzeń łące
usta spragnione - wciąż
ciebie spowitej w rozkoszy

smakować aromat

płynący pomiędzy płatkami - jak dwie
miłości róże z kropel rosy
upijać się szczęściem

w krzyku dojrzałym

16 lutego 2017



potrzeba

jestem suchym liściem - lekkim
w porywach wiatru

skruszony

wciąż na dróg rozstaju
szukam - chociaż nie zgubiłem

zwyczajnie

twarz kamienna - z pozoru
już łez nie roni

tylko

na policzkach bruzdy
są niemym świadectwem

w niebycie

12 lutego 2017



kolejny

próbuję się podnieść - z kolana
aż jedno mam w posiadaniu

na własność

drugie wiatr uniósł
w ciszę nocy czerwcowej

bezpowrotnie

próbuje na nowo prostować
obdarte oczekiwań ręce

na próżno

pod klatką niemożliwości  - wózek
przyswaja oczywistość

by nie zapomnieć

26 stycznia 2017



nie upadnę

długo dojrzewałem - żyłem gdzieś w marazmie
za szybami zima straszyła pobytem
patrzyłem jak inni - mogą
lecz nie doceniają
swoistego daru - umierała istność

teraz już nadzieja wypełniła myśli
w okno słońce jutra zagląda ukradkiem
dobrocią spojrzenia
zawsze ciepłym słowem
wiem że wkrótce pójdę i pokonam inność

jedna niewiadoma męczy tylko serce
czy z powiewem wiatru odnajdę tą drogę
czy  będziesz czekała -
cierpliwość jest siłą
czy uchwycisz w dłonie jakże inną bytność

21 stycznia 2017





nawias

czas działa na niekorzyść
kiedy pośród urody - on
zamknięty w przemijania kokonie

bez możliwości

zbyt daleka droga - nie pozwala
na  wiosny dotyk

zanika odsunięty

wymuszona bariera ograniczeń
windą wynosi niedoskonałości świata

w utopii istnienia

kiedy zamknięty w kokonie
on - pośród plejady urody

bez ciebie

18 stycznia 2017





w istocie

jego dusza ma fioletowy odcień
zamknięty w nieoczekiwanym

ust dotyku

we wnętrzu mieści tyle niemego krzyku
z codziennej zazdrości że inni

wstępują

sprężystym krokiem uzasadnienia
na rabaty ku pokrzepieniu

manierą

w rajskim ogrodzie samotny tulipan
bez sensu jestestwem spogląda

wschodził

banalnie opadł pośród ogółu
nie podlewany zmysłów kroplami

po cichu

17 stycznia 2017





taki sobie

są pewne wady we mnie
ale je lubię

po prostu

staram się wzrastać pośród
natłoku myśli

bez dźwięku

ciągłe upadki wzmacniają
dodają siłę

na potem

nie jestem kwiatem bo przecież
inaczej widzę

i czuję

8 stycznia 2017





zapomniany ogród

syciłem korzenie miłości
odżywką uczuć

codziennie

susza cierpliwości
zatrzymała rozwój

pobudzony

dogasa przemijanie
w uschniętym liściu

na igle

7 stycznia 2017



2016 Rok



intencja

nie czekam na cud
one się nie zdarzają

istnieją w bajkach  - na dobranoc

potrzeba silnej woli
  poświęcenia i odrobinę chęci

aby iść

wspólną drogą
pomimo losu przeciwności

na przekór wiatrom nieprzyjaznym

konieczne jest samozaparcie
żeby blask ujrzeć słońca

bijący tylko dla ciebie

nawet kiedy go nie ma
jedynie serce widzi

ono nie kłamie

nieodzownie toczy się życie -
dalej

osobnym utrapieniem

30 grudnia 2016



skurcze

przygotowałem prezent
na gwiazdkę - pod choinkę

tak długo nad nim pracowałem
z rozwagą - ale jest lichy
z uczuć ulepiony

taki nietrwały

  podarowałem go skrycie
  gdyż wolisz upominki realne
do życia przydatne

przygotowałem prezent

ale jest lichy -
bo z uczuć ulepiony
ukryłem go pod marzeń poduszką

w pajęczynie poezji

28 grudnia 2016



nie umiem chodzić

każda droga to wyzwanie
inne czasu spojrzenie

wszystko jest za wysokie
wszędzie zbyt daleko
a tak bardzo chciałbym

po prostu - iść

widzieć niedostrzegalne
dotknąć niemożliwe
poczuć upragnione

tylko jest jeden problem -
po prostu nie umiem chodzić

26 grudnia 2016



przed wigilią

zawiąż ma mnie kokardkę
niech prezentem się stanę

pod choinkę -
twoich myśli i uczuć

spakuj w papier świąteczny
i rozwiń z pierwszą gwiazdką

poczujesz bicie serca -
tak bardzo radosne

zaproś mnie do wieczerzy
na talerzu białym

posadź naprzeciw siebie -
pomiędzy kolędami

23 grudnia 2016



w przejęciu

nie umiem zamknąć myśli
na twoją nieobecność
kiedy przychodzi Dziecię
dla pojednania wszystkich

nie umiem patrzyć na talerz
i ciągle puste miejsce
na krzesło zimne w spojrzeniu
gdy na sianku opłatek

nie umiem czekać na dłonie
tak delikatne i czyste
jednak nie do dotknięcia
podczas życzeń świątecznych

umiem być wciąż jednakże
całym - ja w sercu twoim
uczuciem przecież szczerym
żarliwym w miłowaniu

22 grudnia 2016



wynaturzenie

w środku nocy przyszła niespodzianie
niczym kochanka się rozpanoszyła
po co i komu potrzebna tam była
ogarnęła ciało swoim miłowaniem

w pragnieniu drżąca i nienasycona
wycisnąć chciała ze mnie siódme poty
niby niewinna a same kłopoty
kiedy się staje rankiem odrzucona

nie przychodź proszę do mnie pani więcej
nie przynoś w mroku tej swojej goryczy
to nic że los drogę taką mi wytyczył
wolę pozostać we własnej półdrzemce

chadzać ścieżkami pomiędzy słodyczą
miłością cieszyć utrudzone ciało
nie chcę cię widzieć tak bardzo zbolałą
twoje zaloty niech mnie nie dotyczą

10 grudnia 2016



gesty

nie patrzysz w oczy
usta zamilkły

krok wydłużony
ucieczka w czasie
wiem -
tak już było

ta chleba kromka
pachniała wtedy

smak też zaginął
teraz

6 grudnia 2016





okazale

nadchodzi zima - kolejna
nie na moim piętrze

obserwuję z okna ludzi
tak sobie obcych
bez dzień dobry - na ustach

pod parasolami pośpiechu
z godzinnym biletem w dłoni

po karpia w promocji
i łuskę na szczęście
wciąż spóźnione o wczoraj

w markecie istnienia - wabi
sztuczny mróz na choince

zbyt głośne kolędy
na pokrzepienie puszczane
w odbiciu bombek

i oni - zepsuci nad wyraz

2 grudnia 2016



w drodze

po omacku chodzę - szukam
nienazwane

nie ma mnie w klepsydr zapisach
nie mnie na wśród światła zniczy

i kiedy zmienię czas na dokonany
proszę - spalcie błękit

wtedy oczyszczony pójdę
w dymie odnaleźć nogi

pod mgły sklepieniem

31 października 2016



odcienie duszy

kiedy zniknę nie będzie odwrotu
z pustych minut pomiędzy nami
tylko wiatr w dal uniesie melodię
smętnie brzmiąca z drżenia dźwiękami

kiedy zniknę i niebo się skurczy
w żalu który uchwycą ptaki
wspomnisz ciepło z uczuć płynące
pośród tęczy w nadziei znaki

kiedy zniknę i udam się w drogę
na której łez deszcz wypłucze ślady
pomyśl że świat się jeszcze nie skończył
dzień kolejny wstanie bogaty

kiedy zniknę w echu wieczności
zamknę ostatnich drzwi łoskoty
spójrz w te wiersze pisane po cichu
w nich odnajdziesz kropelkę tęsknoty

9 października 2016



za zamkniętym oknem

przesiąka myśli parasol -
dziurawą powierzchowność
ze złamaną rączką oczekiwań
porwał wiatr

wciąż przeciekam - niewyraźny
pomiędzy jestestwa palcami

próbuję uciekać - nie umiem
zatrzymują łez kałuże
kiedy bez nóg

dotyka oziębłość - refleksja
jesiennej szarugi wpleciona
w wiosenną fascynację

deszczowe chmury po drugiej
stronie szyby w każdej kropli
puszczają oczko
 
pokerowa gra - minął mój czas

5 września 2016



przechytrzony los

udaję że żyję -
bez pośpiechu na drugim
piętrze rzeczywistości

okienny parapet jest
ławką parkową kiedy patrzę
wyobraźni wzrokiem

niekiedy wiatr się uśmiechnie -
połaskocze policzki w ciężkim
przemijania przeciągu

lecz wciąż się uśmiecham
bo jesteś - tu w sercu
nadziei nigdy nie tracę

4 września 2016



po drugiej stronie nieba

ujrzałem gwiazdę -
w pięknej poezji spełnienie

wędrowała słowem - myślą

ja - zmęczony księżyc
próbowałem oświetlić drogę

w przyszłość

nie potrzebowała starego blasku -
zabłysła sama pośród życia wersów

przyszła odpowiednia pora - na przemijanie
w kałuży jesiennego deszczu

tylko kroplą - jestem

 29 sierpnia 2016



z dystansem zamykam oczy

nie pozwalam zasłonić okien
patrząc - jestem bliżej
chociaż tak daleko

próbuję słuchać wiatru

zachodzi słońce -
wracają mroczne myśli
zagubione dłonie szukają dotyku

pytam przelotne ptaki -
nie słyszę odpowiedzi
umarły marzenia
powróciła zła rzeczywistość

w gestach bezsilności

29 sierpnia 2016



poza horyzontem

milczenie - przemawia
spóźnione o wczoraj

na krawędzi - ja
bez zastanowienia

deszcz prawd -
spod dziurawego parasola

na końcu - przeciekanie
w pustych dłoniach

boli - przekreślenie

17 sierpnia 2016



nacisk myśli

upadam - nie idąc
nie umiem się podnieść
- pod naporem

oczekiwania - odfrunęły
w nieznane

zbyt pyszny się stałem
- zabrakło pokory

jutro nienazwane - przeraża
smutkiem

samotny sufit zagląda w oczy

wczoraj jeszcze niebieskie
- dzisiaj w wyblakłej nadziei

nie wiem po co
- jutro
wzejdzie słońce

17 sierpnia 2016



w zagubieniu

spadł ptak - osamotniony
milczeniem

podcięte skrzydła
- pomiędzy

w mijaniu
krzyczy wczoraj

kiedy
ścięte drzewo

umarło
- nie będzie jutra

15 sierpnia 2016



ponad wszystko inny

posiadam swój kodeks
staram się żyć według niego

przeważnie

proste normy i zasady
dla innych niezrozumiałe

dziwactwa

nie znoszą półprawd -
swoistości niedomówień

rozbieżnych

chyba mam bzika
- patologiczną oryginalność

tak odrębną

4 sierpnia 2016



zgubiłem tożsamość

przyczajona za rogiem
w szyderczym uśmiechu
- czeka

gmatwa wszystko
aż po kropkę w ostatnim słowie

prowadzi swoją wojenkę
z jestestwa cieniem

dwulicowa
pomiędzy mną i ja

jestem jednak silny
- nie poddam się nigdy

3 sierpnia 2016



kulawe życie

po raz kolejny
zmieniasz oblicze
walczysz bez powodu

swoją miarą osądzasz

budujesz kolejne progi
nie do przekroczenia

za wysokie

kiedy wózek
bez powietrza podąża
jedynie w dół

znika
w próżnych nadziejach

przeznaczenia

3 sierpnia 2016



nieporozumienie czasu

oszczędzam słowa
- zgubiły znaczenie

pośród

nienazwanym jutro
a bolesnym wczoraj

zdaję się być otwartym
na przeznaczenie

czekam

nadzieją liczę minuty
na losu zegarze

słabości

w jestestwa
zbyt głośnym tykaniu

2 sierpnia 2016



pośród bezradności

moja trawa
straciła zieloność

w oparach nocy

pod ciemnymi okularami oczekiwań
unosi się niepewność myśli

kolejne zwątpienie w prawdę

podświadomość wymazuje
dobre chwile

w kalekim życiu
świat jest brzydki -
zły i ponury

zabija nieszczerość
w kubku do kawy

26 lipca 2016



wciąż głodny ciebie

opuściłaś mnie - odeszłaś
w obce ramiona

w nich czujesz się bezpieczna

muskana poduchami wiatru
trzepotem ptasich skrzydeł

z uwielbieniem głaszczesz
innego myśli

podsuwasz
uczucia nieokiełzanym słowem

oddajesz się cała
w zapachu wersów

całujesz strofami

po raz kolejny zostałem sam
proszę - wróć

upragniona weno

23 lipca 2016



pochyłość

przewracam się na minutach życia
potykam o niemoc

w staraniach
 
poezją oznajmiam istnienie
czasem gnuśne
czasem kulawe
często niezrozumiałe

mój świat jest inny
postrzegany marzeniami
niedokończoną wyobraźnią

nadzieją

jutro wstanę
i pójdę przed siebie
tam gdzie wiatr kończy wędrówkę
w swoich pragnieniach

wiem - dalekie jutro
a jednak

22 lipca 2016



kontury myśli

nie zajmę dużo miejsca
tylko trochę - odrobinę

zlęknione serce

usiądę na życia brzegu
niczym śniegu płatek - otulę

musnę powieki

rozpuszczę w ciszy wyobraźnię
niemym poezji płomieniem

modlitwy echem

zapadnę się na wieki
w rozkołysanym ogniu

chaosu tańcem

po śladach cienia
na nutach wersów

pokorny wrócę

4 lipca 2016



koślawa normalność

nieczęsto podróżuję
przemieszczam ciało

pomiędzy wczoraj a dziś

każde wyjście wspinaczką
po drabinie marzeń

ze złamanymi szczeblami

obietnice trzymają
- zawsze do czasu

potem dół wykopany tęsknotą

żal i smutek
wciąż rywalizują

o miejsce na wózku

3 lipca 2016



senna utopia

budzi się we mnie słabość
gubię apetyt nocy

tęsknię

lipiec parzy pragnieniem
oczekiwaniem niemożliwego

spoglądam

w albumie zdarzeń
pulsuje wyobraźnia

wdycham

zapach z poduszki
smak wspomnienia

buduję

kolaż złudzeń
pomiędzy marzeniami

udaję że żyję

2 lipca 2016



piszę białe wiersze

w ciemności nocy - składam litery
tworzę wyrazy

bez słowa

jak cisza po burzy
uspokajam myśli

łagodnieję powoli

mrok nie jest straszny
kiedy czysta kartka

przyjmuje wszystko

kolejnym wersem

oznaczam uczucia
niespełnionej miłości

cierpliwie czekam

1 lipca 2016



subiektywny lunapark

zatrzymała się huśtawka
pomiędzy mną a tobą

ustał wiatr zdarzeń

karuzela namiętności
zastygła w oczkach łańcucha

unieruchomiony czas

w sali luster nagość
kusi szyderczym oczekiwaniem

losu złośliwość

na zjeżdżalni myśli
ślizga się diabelski młyn

kolejka donikąd

wabi plac zabaw
w zbyt dorosłej ironii

30 czerwca 2016



Kupię nowy abażur

Nocą
jest niewyraźnie.

Uchylone okno przysłania
ciężka od wspomnień żaluzja,

Płynie
głuchy monodram
pomiędzy tu i teraz.

Nie wczoraj i nie jutro.

Zepsuta nocna lampka
przywołuje niemrawe ćmy
- na rozgrzeszenie.

Pośród mdłego światła - ja,
spowiednik przeznaczenia.

Kulawy wózek
chybocze marzenia.

Donikąd.

16 czerwca 2016



w skarpetkach wyobraźni


dotykam sznurowadeł - codziennie
są takie przyjazne
owalnością kokardek

zawiązanych na zawsze

na szafce rzeczywistości
stoją wypucowane buty
- połyskiem dumne

można się przejrzeć

zapraszają nogi
na miłą przymiarkę
- kuszą

bez zobowiązań

a mnie
od chodzenia bolą ręce

nie wiem dlaczego

8 czerwca 2016



*****



Dziwna wyliczanka

Dziewiętnasty maja -
byłem - chociaż nie, to nie ja.

Był to cień z płochą nadzieją.

Godzina dwudziesta pierwsza,
a ONA dwudziesta dziewiąta
- na razie ostatnia.
Sześć w trzy miesiące.

W pamięci z piętnem - dwudziesta siódma.

Izolatka - dwa tygodnie,
przez kręgosłup opiaty - dni dwanaście.

Kolejna, na miesiąc,
czas niepokoju.

Nęciło okno
- myśli szatan.

Minęło już
trzysta sześćdziesiąt sześć dni.

Dzisiaj, jak to drzewo
- jestem.

Postanowienie - będę.

19 maja 2016



poduszkowa polana

próbuje uchwycić sarnę
na siłę
- dziwny przymus

w polowaniu
bez nagonki
z cichym obiektywem

w swój świat
ucieka spłoszona -
przyciąga las
nierealny

ten sen też jest nierealny
jak ja
kiedy się budzę

zlany nie tylko potem

23 kwietnia 2016



nie jestem zgorzkniały

przeżyłem traumę
od lat towarzyszką była -
nie opuszczała nawet na chwilę

taka wierna

dzisiaj
jest radość i szczęście
pulsuje świadomość uczuć

kocham i jestem kochany
- to ważne

u schyłku życia

wiem
że codziennie jesteś -
we mnie otwarta

na przyszłość

niemożliwe przecież
jest możliwe

17 kwietnia 2016



własne rozmowy

słabości -
mam ich bez liku

dokuczają niemiłosiernie
- cóż począć

kilka z nich lubię

kiedy patrzę w lusterko
puszczają oczko - odwrócone

czasem rozmawiamy
przeważnie ja mówię

o wszystkim

są bardzo
wyrozumiałe

13 kwietnia 2016


 

Zegar tyka, czas ucieka  
   
Zaznacz  
   
Reklama  
   
Kontakt:  
  janusz.1957@wp.pl  
Kilka słów o mnie  
  Ur.26 grudnia 1957 r. w Kielcach.

Z wykształcenia budowlaniec (Technikum Budowlane).
Przez wiele lat był właścicielem dwóch prywatnych przedsiębiorstw.

W 2009 r. uległ wypadkowi komunikacyjnemu, a od grudnia 2011r. porusza się na wózku inwalidzkim.

Przygodę z poezją zaczął już w szkole podstawowej, lecz pisał tylko do szuflady

Po wypadku zaczął publikować swoje wiersze na portalach internetowych oraz fb.

Jest założycielem i właścicielem Portalu poetyckiego e-skwerekpoetow.pl

W lipcu 2016r, wydał drukiem debiutancki tomik poezji zatytułowany "Taniec chaosu".

Szczęśliwy dziadek wnuczek.
 
Stronę odwiedziło 8351 odwiedzający - dziękuję
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=
Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone