LITERACKI - JANUSZ CYGAN
Nawigacja  
  WITAM NA BLOGU
  PODZIĘKOWANIA
  PRZEMYŚLENIA
  CISZA
  ROZTERKA
  KIEDYŚ -CYKL
  TAJEMNICA NIEBIESKICH OCZU
  NADZIEJA
  TĘSKNOTA
  MIŁOŚĆ
  EROTYKI
  INSPIRACJE
  SATYRA
  WIERSZE RÓŻNE
  W AROMACIE ROZMYŚLAŃ
  KSIĘGA GOŚCI
  GALERIA
  LISTA LINKÓW
  "ATRAMENTOWE OBRAZY" -Antologia poetycka I
  "Z OSNOWY MYŚLI - Antologia Poetycka II
  "TAŃCZĄCY CHAOS"
Copyright
ROZTERKA




spopielałe niebo

w szkatule zapomnienia
zamykam dni minione

bezmyślna starość straszy

niczym pocięta cerata
na stole kuchennym
zamieniam się w przemijanie

nie znam jutra

nie chcę  nic wiedzieć
wciąż pomiędzy witaj i żegnaj

jestem

13 listopada 2017



ubieram się w nieprzewidywalność

próbuję zostawić
otwarte okiennice

oczekiwań

czekam na wiatru przychylność
pomiędzy było a nastąpi

szukam

własnego cienia
zagubionego pośród słów

rzeczywistości

chociaż wiem że nie przyjdziesz
wciąż czekam

na lazur nieba

5 listopada 2017





skrytość

kiedy świt dotyka dnia
a sny odchodzą w zapomnienie
kieruję wzrok w stronę słońca

by wzrastać

później staję się samotnym mleczem
pośród barwnych kwiatów
płochym w doczesności niebycie

na życia łące

myślą wyobcowany z istnienia
tylko trwam w oczekiwaniu
na każde kolejne jutro

czy przyjdzie...

15 października 2017



jednakże

a kiedy daleki się stanę o nieobecność
bo odejść przecież przyjdzie pora
udam się w podróż na całą wieczność

to nie płacz

zamieszkam na stałe w twoim sercu
i dusza z nieba będzie wołać
wznieś oczy bo tam ujrzysz piękno

i nie płacz

wszelaki smutek pogrzeb w wersach
wszystko wypowiedz w metaforach
z obłoków ujrzę wszystkie słowa

lecz nie płacz

powrócę we snach tych radosnych
przy łożu siądę by cię chronić
spod powiek umknie los okrutny

ty nie płacz

7 października 2017



wciąż patrzę w otwarte okno

dlaczego
mnie zostawiłeś wtedy Panie
przecież gotowy byłem

na teraz
bo już pora

zapewniałeś
że mogę jeszcze zaistnieć

a ja
tylko
odparzyłem kolana

na życia klęczniku

dlaczego oszczędziłeś
dałeś nadzieję
która leczyć miała

chociaż w bojaźni wciąż była

a dzisiaj
cisza poraża

obdziera nadgarstki z dotyku
odeszła przychylność

płynący smutek z ust
bez pocałunku
boli

nieustannym nocy cierpieniem

5 października 2017



w dłoniach zamknięta wyobraźnia

ja - chaos
z wiatrem wschodnim przynoszę

zwątpienia

kiedy zimno
spod jesiennego płaszcza
oczami tylko pieszczę

jak kiedyś

niemożliwością grzechu przenikam
przez dotyku subtelność

na ustach

tamten pocałunek utrwalam
pośród wspomnień poezji

jestem

2 października 2017



obcy

rozsypuję wersy pomiędzy wrzosów barwę
ograniczenia różny wymiar mają
niepewność jutra straszy nostalgią
zamyka nieotwarte

tak trudno dotrzeć gdy na drodze kamienie
twardość niedokładnych metafor
nikt nie wie skąd przyszły i dokąd prowadzą
co więcej i dlaczego

a w oknie babie lato jesień kołysze
wiatr nitki niesie we frazach
ostatnie dni września stają się płoche
jak ja - stary poeta

w lustrzanych chmurach tych co nade mną
na nowo szlifuję zamglone zwrotki
czas nieustępliwy odejście mierzy
daleka droga czeka

27 września 2017



pozornie

Na klucz zamknęłaś - pustko
me kalekie ciało
innej możliwości dać nie chciałaś

dzisiaj poprzez okno
nie słychać jesiennych  kroków
deszcz zagłusza rytm na listnym dywanie

lecz wkrótce przecież
a może nawet jutro
osnujesz tajemniczo

pięknym babim latem
marzenia które dotąd
ziścić się nie chciały

26 września 2017





domysł

płyną po szybie - dźwięczą
krople

w tęsknotę ubrane

w księżyca blasku - we
łzach

błyszczą oczy

przedtem niebieskie
dzisiaj przymglone mrokiem

chyba nie moje

lecz ty wciąż widzisz - choć
nie rozumiem tego

kiedy noc

z nieba ścieka - smutkiem
raz po raz częstuje

bez litości

i tylko gwiazdy w szepcie
zdają się mówić

poczekaj

23 września 2017



z borówkowej polany

niebieski i czerwony
dwa żywe kolory
jakże wyraźne w urodzie

niebieskie są oczy
barwą uczuć - czerwień
tak bardzo prawdziwe w sobie

tylko jak kochać
gdy schyłek dnia czeka
w kolejnym niezrozumieniu

za przemijania zakrętem
wrzosami pachnie
i wszędzie jest coraz dalej

31 sierpnia 2017



poprzez okno

tak trudno - iść
kiedy kłody słów bolą

w niemożności potknięciach

tak trudno - marzyć
gdy frunę na uczuć wietrze

a nie jestem ptakiem

tak trudno - poczuć
bez poczęstunku smaków

w pragnieniu ust oddalonych

trudno tak...

kochać

17 sierpnia 2017




nie umiem wyrazić siebie

słowa dźwięczą patosem
nieokiełzane myśli straszą
tak trudno...

uchwycić sens

niezrozumienie ma wiele twarzy
wspomnień szyderczy uśmiech pod maską obłudy
na kiedyś...

tryb niedokonany

kolejny dzień parzy szarością świtu
za przemijania żaluzją inna codzienność
nie moja...

bez okularów

wciąż nie widzę odbicia w lusterku
jedynie zwątpienie pod owalem twarzy
na jutro...

6 sierpnia 2017






tablice

oddalamy się od siebie
twój dekalog
moje zasady

nie do pogodzenia

rozmawiamy wspinaczką słów
wapienne skały myśli
wciąż budzą niepokój

niemoralne pozory - uciskają
pomiędzy

w refleksji

zrozumienie
nijak przyjść nie chce
z obawy
bo przecież...

panika
pod lawiną blagierstwa
tak dziś
jak wczoraj
i jutro...

w głodzie pokory -
trwamy

4 sierpnia 2017





poezjo

znam dobrze dotyk twej czułej dłoni
kiedy cię piszę nowymi wersami
w gorącym sercu masz czerwień słońca
z obrazów uwielbienia

a ty

mą weną wciąż jesteś w zamian
swym przypomnieniem w oczy spoglądasz
jakże niebieskie z blasku miłości
iskrzące na życia kartkach

wówczas

namiętność w tych pocałunkach
gdy gdy cię rozbieram na strofy uczuć
bo piękno liter czerpiesz z wyrazów
wtedy tak bardzo
bardzo...

i choć cię

nie mam w swym posiadaniu
bo mieć na własność przecież nie mogę
wierzę i czuję że jesteś we mnie
wierszem pisanym...kiedyś

29 lipca 2017





przypuszczalnie

droczę się z poezją
płoche myśli nakazują milczeć
próbuję
lecz wyobraźnia krzyczy...
przyswaja kolejne obrazy
zamknięte w szkatule oczekiwań

uczuć przeświadczeniem

dzwonek przerywa monolog zdarzeń
widzę i słyszę
stoisz za drzwiami
serce naprzeciw chce wybiec...

głosy nie dają spokoju

a gdy już przejdziesz
przez próg mej niedoskonałości
z zapartym tchem słuchasz opowieści
blaskiem w oczach oznajmiasz
już pora...

zmysłowy pocałunek

uświadamia nieoczekiwane zmiany
że chcesz
że pragniesz
że natychmiast
i tak trzeba...

pod samotnym oknem

poezja snów
zakwita rzeczywistością

w uczuciu uwielbieniem
dojrzewa

28 lipca 2017



nieustannie

masz nieśmiałe palce
kiedy dotykasz

chociaż drżysz cała

po udzie twoja dłoń
sunie niespiesznie

gdy całuję piersi

wpatrujesz się roziskrzona
wciąż badasz emocje

pieszczotą ust spragnionych
smakujesz pożądanie

i pragniesz więcej

bo pijani rozkoszą
pod opuszkami skupienia

bezustannie trwamy

25 lipca 2017



zacięcie

istniejesz ciągle w mej wyobraźni
w niej jesteś taka realna
wtedy to dotyk kobiecość drażni
gdy w duszy miłość ziszczalna

bo dnia codzienność jest całkiem inna
ciągłe utarczki i znoje
powtarzasz zawsze że jesteś winna
nie umiesz dzielić na dwoje

drzwi nie zamknąłem przecież przed tobą
są uchylone w pokorze
jedynie wiarę z siebie wydobądź
nie jest to ujma w honorze

wierzę że kiedyś do mnie przybędziesz
będę miał potem sny błogie
i pocałunek w dzikim popędzie
natręctwo muchy mym wrogiem

a kiedy grzech się ci już spodoba
na oścież otworzysz ciało
każda kolejna miłości doba
będzie to wszystko za mało

24 lipca 2017





zaskoczenie

piszesz moje imię na szyszkowym szlaku
kolejną literkę układasz z uczuciem
Z twoich pocałunkach sycę tyle smaków
teraz czuję w sobie już tak wiele uciech

jesteś niespodzianką z wieczora i rana
w pięknych oczach widzę tańczące płomienie
przychodzisz po cichu taka zakochana
wydobywasz serca prawdziwe iskrzenie

oplatasz dotykiem w zmysłach swoich dłoni
kiedy je prowadzisz z delikatną swadą
wtedy to namiętność jest w pełnej harmonii
gdy wspólnych karesów oddajemy zadość

teraz i ja imię narysuje twoje
zwilżonym językiem na twym boskim ciele
całusami całe zaraz je ustroję
pożądania ścieżkę wnet na nim wyścielę

21 lipca 2017





pasja

ponownie stajesz się poezją
kiedy wyobraźni dotykiem
spaceruję po twoim ciele

żarem ust

upiększam zmysłowe uda
pocałunkiem maluję uczuć świt
po nocnej namiętności

na nowo

płoniesz na ołtarzu spełnienia
kolejny raz rozpalasz wnętrze
błogim ogniem pożądania

z ekstazy

róża czerpie intymną rosę
rozkwita pąsowym kolorem
pomiędzy wersami miłości

17 lipca 2017



niewygodne są pozorów maski

mógłbym cię miła nosić na rękach
do nieba kierować modły
dziękować za to że jesteś piękna
niczym róży kwiat dorodny

umiałbym wielbić zmysłami ciało
które rozkwita wśród nocy
jednak to wszystko jest dziś za mało
czujesz mych uczuć niedosyt

wiem luba przecież jak ufać trudno
gdy ta odległość zniewala
w duszy jest teraz tak bardzo smutno
miłość zamknięta w detalach

pora już udać się w knieję ciszy
mrokiem otulić tęsknotę
bo wołań serca już nie usłyszysz
takiego jak ja miernotę

14 lipca 2017



bez za i przeciw

zamieniam jestestwo na wronie gniazdo
bez piskląt wyobraźni -
tak po prostu

wewnętrzne krakanie na życia gałęzi
przywraca rzeczywistość -
ponagleniem

uciekam wciąż przed naporem trudnych myśli
słucham muzyki wiatru -
przemijaniem

z cukierniczki goryczą trąca łyżeczka
miesza liści nadzieję -
w insulinie

13 lipca 2017



wywód

z pewnością do mnie nie przyjdziesz
i nie zapukasz do drzwi ukradkiem
zostaniesz cichym marzeniem
w tych snach które są we mnie tak rzadkie

z pewnością do mnie nie przyjdziesz
i nie przytulisz się z tej tęsknoty
lepiej jest być tylko w sercu
na pocałunki nie masz ochoty

z pewnością do mnie nie przyjdziesz
i nie przywitasz się z tą czułością
jak echo dni są wspomnienia
co były w ust dotyku radością

z pewnością do mnie nie przyjdziesz
i nie przyniesiesz nowej nadziei
tak trudno trwać w samotności
gdy skorup życia nie można skleić

9 lipca 2017





nie patrzę pod nogi

sprzymierzyłem się z nocą -
niczym chwast
na rabacie myśli twoich

otaczam się mrokiem

schowałem złudzenia
w głębokim echu myśli -
czas nie jest łaskawy

kolejne dni

jak ptaki szybują
naprzeciw wiatrom
w niemej świadomości

pomimo zamkniętych dłoni

8 lipca 2017





schematy

przeglądam dni minione
i te które przyjdą

wertuję wypowiedziane modlitwy

nienazwane chwile
spędzone bez dotyku dłoni

coraz trudniej być

za wysokie okno
by ujrzeć w niezapominajkach

niebieską nadzieję

kiedy mówisz
że co noc spadają gwiazdy

i wtedy drży ziemia cała
pod stopami

lecz nie moimi

6 lipca 2017

******



dopóki trwam

chłopiec z pożółkłej fotografii
ma krótkie spodenki -
radość na buzi widać w uśmiechu

również młodzieniec w snach się pojawia
z empatią w sercu -
wkracza w dorosłe życie

potem już obraz jest niewyraźny
zamglona wizja -
mężczyzna ma różne twarze

wreszcie odtwarzam ostatnie lata
ślad kar za winy -
bolesne rany dla duszy

z poprzednich wspomnień przesuwam kliszę
patrzę z rozwagą -
bo wciąż tu przecież jestem

24 czerwca 2017





napływ

codziennie
modlę się o twoją nagość
zamkniętą w muszli
w której tylko echo tamtych fal
uderzających o wspomnienie
przypomina że jesteś

codziennie
modlę się o twoją bliskość
pomiędzy ust dotykiem
w wilgoci zmysłów na końcu języka
splecionego dalekim dziś pocałunkiem
a byłaś przecież

codziennie
modlę się o twoje odbicie
w lustrze rozwartej skorupki
wrośniętej w świadomości błogostan
na brzegu promiennych doznań
z nadzieją że będziesz

modlę się codziennie

* korzenioplastyka ze zbiorów Zbyszka Kubickiego

17 czerwca 2017



obserwacja

siedzi w altanie myśli - kartka
po kartce odczytuje wspomnienia

w ciszy

przesuwa obrazy - dni
które już nie wrócą

migawki

jak w kalejdoskopie - na każdej
stronie sonduje inność

żałuje

co być mogło - strach
pozbawił szereg możliwości

pomimo

wie - nadzieja
pozostaje wciąż żywa

na jutro

7 czerwca 2017



poświt

już tylko klamka pamięta
ciepły dłoni dotyk

obcym się staję

bez widoku z okna
mam dziurawe ręce

kiedy niebo

gasi nadziei promienie
bez zwykłego przepraszam

jak miłosny bukiet

przecież twoje włosy
pachną obcymi palcami

zasnęła czułość

pod powiekami kamienista droga
w myślach stopy rani

które wczoraj

dym i wiatr
uniósł w nieznane

30 maja 2017





rozwlekłość

ostre są słów krawędzie
ranią do żywego

szorstkości chaos

tak szybko traci wartość
w zapewnień labiryncie

pod powiekami wilgoć

zmienia spojrzenie
pod emocji naporem

reputacji zachwianie

uspokaja cisza
w poszumie wiatru

jeziora beztroska

22 maja 2017





przekora

wiersze piszą się same -
układają w życia wersy

kiedy

za oknem słońce  - nie moje
zostawia ślad na skórze

parzy szyb odbiciem

w myślach uśmiech zastyga
niczym lawa na drodze potknięć

bawi się nieskończenie

wiem - tej wiosny
też bzy zakwitną

w pachnącej tobą nadziei

21 maja 2017



nieuchwytnie

jestem otwartą księgą -
czytaj mnie zachłannie

pieszczotą oczu dotykaj

i kiedy będzie już
ostatnia życia stronica -
nie zamykaj

pozwól by inni
upajali się treścią -
ufni w szczęście

pomimo przemijania

17 maja 2017



oddalony

niczym kwiat przekwitam
raniony myśli kolcami

usycham bez ust twoich

tęsknotę w dłoniach chowam -
niekiedy pod powiekami

topnieją krople rozpaczy

obojętność poraża lęku iskrami
już wiem - kolejnej nocy ćma

nie przyleci

17 maja 2017



względy

wystają nadziei łokcie
spod koszuli przemijania

płacze pocerowane ciało

Panie - cóżem Ci uczynił
że wciąż mnie częstujesz
tych krzywd  boleścią

niewyrządzonych nikomu

dlaczego doświadczasz
zardzewiałym szczęściem
odwracasz ode mnie głowę

codziennie

prawda - na wszystko zasłużyłem
lecz może już wystarczy
Twej dziwnej dobroci

wybacz że znów zgrzeszyłem
tak słaby w pokorze

16 maja 2017



w rozterce

poruszasz się w konturach cieni
niemocą myśli dajesz odczucia
mówisz dziwadło - to ta przekora
na ostrych wersów jesteś nakłuciach

nie kłopocz się już w tych zwrotek zgiełku
pisz dla potomnych swe nowe wiersze
nie ma znaczenia przecież przypadłość
że nie codziennie są one pierwsze

przyjdą tu inni - oni ocenią
na którą półkę będą dodane
poniosą w przyszłość te które leżą
od niepamiętnych czasów skrywane

z nadziei drzewa czerp wszelką siłę
zapisuj puste strony poezji
dla czytelnika zwykłego przecież
są to zapisy przemyśleń zwięzłych

30 kwietnia 2017





wieczorny dialog

zaczęło przenikać zimno - włożyłem
gruby sweter wspomnień
i usiadłem pod drzewem

naprzeciw pachniało jezioro

pieściło jeszcze wczorajszym
dotykiem

delikatne fale
toczyły ze mną rozmowę -
o wszystkim

czułem bliskość
jak wtedy...
gdy...

może jeszcze kiedyś

zachód słońca
przypomniał o przemijaniu

odpłynęły w nieznane
litościwe chmurki

ja z nimi

19 kwietnia 2017





utęsknienie

jeszcze wczoraj
pod wspólnym niebem

łapaliśmy deszczu krople

nie zważając na wszędobylską wronę
tuliliśmy dotyk dłoni

w nieśmiałych marzeniach

kradziony przelotny pocałunek
pośród rozmów

tak bardzo niewinny

a dzisiaj
każdy wieczór zwiększa odległość

po horyzont zachodzącego słońca

8 kwietnia 2017



uśpienie

zostawiam ślady
bez nóg chodzę

ty

stąpasz niespiesznie
po resztkach zapachu

który kiedyś

w dotyku ust spajał
rosą napełniał

na przekór

dojrzewało
to co nieznane

dziś

na odległość
w egoizmie teraźniejszości

jesteśmy

6 kwietnia 2017



oddanie

jestem pękniętym drzewem
do którego przybito

grzechy

spływają łzami
pośród  ran ludzkich

spoglądam

na winy odkupienia
pod  koroną cierniową

pojednani

On i ja -
w cierpieniu

6 kwietnia 2017





łańcuch

zdawał się być trwały - niemożliwe scalać
przychylnością przemawiały ogniwa
grube - wykute uczuciem

nieoczekiwanie

odeszła spójność
w złym zrządzeniu losu

rozpadła się całość
na drobne elementy

niewiary

została - pozorna łączność
fatamorgana

27 marca 2017



schowane słowa

zamykam ciszę  - w dłoniach
tak głodnych dotyku

kiedy

przemykasz pomiędzy palcami
bez poruszenia możliwości

obcy

zmierzch i świtanie
w styczności samotnej

zapada

zmarzło milczenie
po głosu monodramie

bezmyślne

26 marca 2017



pierwszy wiosenny deszcz

na policzkach krople - nie wiem
dlaczego słone w języka dotyku

nie smakowałem ich od lat

w oddali - na wysokim
drzewie wrona
jakby zamarła w milczeniu

przerażona widokiem

wózka z kalekim człowiekiem
pomiędzy kałużami - tak
przecież rzeczywistymi

w samotnej drodze

na schodach ona - przyszłość
nienazwana w kolejnym uczesaniu

czasu

pod weny
niebieską parasolką

21 marca 2017



Zegar tyka, czas ucieka  
   
Zaznacz  
   
Reklama  
   
Kontakt:  
  janusz.1957@wp.pl  
Kilka słów o mnie  
  Ur.26 grudnia 1957 r. w Kielcach.

Z wykształcenia budowlaniec (Technikum Budowlane).
Przez wiele lat był właścicielem dwóch prywatnych przedsiębiorstw.

W 2009 r. uległ wypadkowi komunikacyjnemu, a od grudnia 2011r. porusza się na wózku inwalidzkim.

Przygodę z poezją zaczął już w szkole podstawowej, lecz pisał tylko do szuflady

Po wypadku zaczął publikować swoje wiersze na portalach internetowych oraz fb.

Jest założycielem i właścicielem Portalu poetyckiego e-skwerekpoetow.pl

W lipcu 2016r, wydał drukiem debiutancki tomik poezji zatytułowany "Taniec chaosu".

Szczęśliwy dziadek wnuczek.
 
Stronę odwiedziło 8351 odwiedzający - dziękuję
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=
Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone