LITERACKI - JANUSZ CYGAN
Nawigacja  
  WITAM NA BLOGU
  PODZIĘKOWANIA
  KIEDYŚ -CYKL
  TAJEMNICA NIEBIESKICH OCZU
  NADZIEJA
  TĘSKNOTA
  MIŁOŚĆ
  EROTYKI
  INSPIRACJE
  SATYRA
  WIERSZE RÓŻNE
  W AROMACIE ROZMYŚLAŃ
  "ATRAMENTOWE OBRAZY" -Antologia poetycka I
  "Z OSNOWY MYŚLI - Antologia Poetycka II
  "TAŃCZĄCY CHAOS"
  "OBOK"
  PRZEMYŚLENIA
  "ZAISTE"
  KSIĘGA GOŚCI
  GALERIA
  LISTA LINKÓW
Copyright
"ZAISTE"




W wydaniu książkowym ilustracje do wierszy nie występują



Inna rzeczywistość

„Poetyckie obrazy maluje inna rzeczywistość”, stwierdza Janusz Cygan w swoim ostatnim zbiorze wierszy, zatytułowanym biblijnie i archetypowo – „Zaiste”. Próba zdefiniowania tej rzeczywistości pochłania poetę. Zbiór wierszy „Zaiste” jest kolejnym rozrachunkiem Janusza Cygana z życiem i poezją, podsumowaniem przemyśleń nad przemijaniem, spowiedzią z rozterek duszy: „wciąż na dróg rozstaju / szukam - chociaż nie zgubiłem.” Poeta świadom jest swojej bezradności wobec losu, który doświadczył go inwalidztwem:

próbuję się podnieść - z kolana

aż jedno mam w posiadaniu

na własność

drugie wiatr uniósł

w ciszę nocy czerwcowej

(kolejny)

Jednak poeta nie traci nadziei na odnalezienie szczęścia i radości życia, pomimo nieuchronności przemijania. Zawsze w tej poezji uczucia łączą się ze światem przyrody i wzajemnie się przenikają:

teraz już nadzieja wypełniła myśli

w okno słońce jutra zagląda ukradkiem

dobrocią spojrzenia

zawsze ciepłym słowem

wiem że wkrótce pójdę i pokonam inność

(nie upadnę)

Poezja w twórczości Janusza Cygana jest ocaleniem przed przemijaniem i zapomnieniem. Jest inną rzeczywistością, niby baśniową, ale jednak bardzo realną, odkrywającą prawdę. Pozwala żyć w jakimś magicznym continuum czasowym, gdzie nie obowiązuje przestrzeń i czas, ale jednocześnie zbliża nas do samej istoty rzeczywistości, pomaga zrozumieć przeznaczenie człowieka...

tamten pocałunek utrwalam

pośród wspomnień poezji

jestem

(w dłoniach zamknięta wyobraźnia)

Tytuł tego wiersza: „w dłoniach zamknięta wyobraźnia”, jest bardzo metaforyczny, wieloznaczny, mówi on, że poeta pisząc posługuje się wyobraźnią, więc jest ona zamknięta w jego dłoniach. Dłonie są także symbolem ocalenia, opieki i wzajemnego związku. Dłońmi się witamy, przygotowujemy posiłki i wzajemnie dotykamy, jest w nich olbrzymia moc, niemal nadnaturalna, są symbolem naszego związku ze światem. W ogóle wiersze Janusza Cygana starają się umiejscowić człowieka w świecie przyrody, ale nie chodzi tylko o fizyczną obecność, ale o odczuwanie wyobraźnią i wrażliwością i istnienie niejako wewnątrz barw, zapachów i dotyku ziemi, kwiatów, głosów ptaków.

jestem suchym liściem - lekkim

w porywach wiatru

(potrzeba)

Pisze poeta w jednym z wierszy. Pokazuje on, jak daleko sięga potrzeba jedności ze światem, jak jest głęboka i autentyczna. W innym wierszu, zatytułowanym „skrytość”,  poeta stwierdza:

później staję się samotnym mleczem

pośród barwnych kwiatów

płochym w doczesności niebycie

na życia łące

W tytułowym wierszu „zaiste” czytamy:

jestem czystą kartką - jedną z wielu

wyrwaną z grubej księgi

do zapisania

poezją niekończących się wersów

strof życia zbyt ciężkich

do udźwignięcia

i chociaż czuję całym sobą

tak trudno jest ujrzeć

radość

tej rudej wiewiórki

zmieniającej szatę na wiosenną (…)

lubię wędrować wyobraźnią - tam

gdzie w przydrożnych kapliczkach

mieszka nadzieja

Istotnie, poezja Janusza Cygana jest formą ocalenia w nas najlepszych uczuć, zachwytów nad pięknem świata i, co najważniejsze, pozwala żywić nadzieję. Na tym polega jej moc.

W innym wierszu stwierdza:

z pokorą wtedy patrzę na święte figurki

wokół których jesień ściele

listny dywan

Wiersz ten pokazuje, jak daleko sięga potrzeba jedności ze światem w tej poezji, jak jest głęboka i autentyczna. 

Część druga tomiku, to wiersze dla dzieci. Z niezwykłą swadą i poetycką sprawnością poeta sięga do klasycznych bajek o Czerwonym kapturku i do bohaterów Elementarza Falskiego: Ali i Asa.  Są to wiersze bardzo nowe, odkrywcze i oryginalne. Pełne świeżości, nowego spojrzenia na poezję dziecięcą, dowcipne i mądre, a przy tym przekorne, uczące dzieci samodzielnego myślenia. Nie będę  cytował tu poszczególnych utworów, bo uważam, że powinno się je przeczytać w całości, dla własnej czytelniczej satysfakcji. A naprawdę warto, gdyż jest to poezja dla dzieci najwyższej próby.

Erotyki zamieszczone w części trzeciej zachwycają otwartością i poetyckim nastrojem. Oto w  wierszu „Zaskoczenie” poeta pisze:

oplatasz dotykiem w zmysłach swoich dłoni

kiedy je prowadzisz z delikatną swadą

wtedy to namiętność jest w pełnej harmonii

gdy wspólnych karesów oddajemy zadość

 

teraz i ja imię narysuje twoje

zwilżonym językiem na twym boskim ciele

całusami całe zaraz je ustroję

pożądania ścieżkę wnet na nim wyścielę

Poeta poszukuje duchowego porozumienia z wybranką w wierszu „tablice”:

oddalamy się od siebie

twój dekalog

moje zasady

nie do pogodzenia

Tu już wkracza dorosłość, problemy światopoglądowe, różnice w postępowaniu między ludźmi i wybór między złem, a dobrem.

Natomiast w wierszu „wywód” poeta stwierdza:

z pewnością do mnie nie przyjdziesz

i nie przyniesiesz nowej nadziei

tak trudno trwać w samotności

gdy skorup życia nie można skleić

Widzimy tu samotność człowieka doświadczonego przez los, który musi z godnością trwać na swoim stanowisku.

W utworze „niewygodne są pozorów maski”, poeta podejmuje problem wzajemnego zaufania i odrzucenia.

wiem luba przecież jak ufać trudno

gdy ta odległość zniewala

w duszy jest teraz tak bardzo smutno

miłość zamknięta w detalach

 

pora już udać się w knieję ciszy

mrokiem otulić tęsknotę

bo wołań serca już nie usłyszysz

takiego jak ja miernotę

Te wiersze są nie tylko o miłości, mówią one o sensie życia, dotykają najważniejszych problemów naszej osobowości. Miłość jest formą życia, formą istnienia. To, jaka ona będzie, określa nasze istnienie. Człowiek jest stworzony do partnerstwa, opartego na wzajemnym zaufaniu, zrozumieniu, wspólnych celach i lojalności.  Filozofia miłości, to także filozofia życia. Jeśli miłość jest szczęśliwa, to i życie jest udane.

Zbiór wierszy Janusza Cygana składa się z trzech części, trzech rozdziałów, jakby filarów jego gmachu innej rzeczywistości, tworzonej przez poetyckie widzenie świata. Część pierwsza to zmaganie się z własną słabością, chorobą, kalectwem. Jest to pokaz męstwa, nieugiętości, ale też walka z własnym zniechęceniem, depresją i poczuciem klęski. Z tej walki poeta wychodzi zwycięsko, właśnie dzięki sile poetyckiego słowa, dzięki wyobraźni i wrażliwości.

Druga część, to wiersze dla dzieci, a więc autentyzm, szczerość i dziecięcy humor. Autor potrafi się niesamowicie wczuć w młodego czytelnika. Wiersze napisane są wręcz mistrzowsko, doskonałe pod względem warsztatowym. Operują rytmem, rymem i poczuciem abstrakcyjnego humoru, który dzieci tak uwielbiają.

Trzecia część mówi o sensie życia, o trudach miłości i wyborach światopoglądowych. Nie jest to łatwa poezja, a o jej wartości świadczy to, iż porusza najtrudniejsze problemy filozoficzne.

Zdzisław Antolski





CZĘŚĆ PIERWSZA

Od niedoskonałości nawet lustra odwracają twarz,
poetyckie obrazy maluje inna rzeczywistość.

                                            / Janusz Cygan /

potrzeba

jestem suchym liściem - lekkim
w porywach wiatru

skruszony

wciąż na dróg rozstaju
szukam - chociaż nie zgubiłem

zwyczajnie

twarz kamienna - z pozoru
już łez nie roni

tylko

na policzkach bruzdy
są niemym świadectwem

w niebycie

12 lutego 2017



kolejny

próbuję się podnieść - z kolana
aż jedno mam w posiadaniu

na własność

drugie wiatr uniósł
w ciszę nocy czerwcowej

bezpowrotnie

próbuje na nowo prostować
obdarte oczekiwań ręce

na próżno

pod klatką niemożliwości  - wózek
przyswaja oczywistość

by nie zapomnieć


26 stycznia 2017




nie upadnę

długo dojrzewałem - żyłem gdzieś w marazmie
za szybami zima straszyła pobytem
patrzyłem jak inni - mogą
lecz nie doceniają
swoistego daru - umierała istność

teraz już nadzieja wypełniła myśli
w okno słońce jutra zagląda ukradkiem
dobrocią spojrzenia
zawsze ciepłym słowem
wiem że wkrótce pójdę i pokonam inność

jedna niewiadoma męczy tylko serce
czy z powiewem wiatru odnajdę tą drogę
czy  będziesz czekała -
cierpliwość jest siłą
czy uchwycisz w dłonie jakże inną bytność


21 stycznia 2017





nawias

czas działa na niekorzyść
kiedy pośród urody - on
zamknięty w przemijania kokonie

bez możliwości

zbyt daleka droga - nie pozwala
na  wiosny dotyk

zanika odsunięty

wymuszona bariera ograniczeń
windą wynosi niedoskonałości świata

w utopii istnienia

kiedy zamknięty w kokonie
on - pośród plejady urody

bez ciebie

18 stycznia 2017






skrytość

kiedy świt dotyka dnia
a sny odchodzą w zapomnienie
kieruję wzrok w stronę słońca

by wzrastać

później staję się samotnym mleczem
pośród barwnych kwiatów
płochym w doczesności niebycie

na życia łące

myślą wyobcowany z istnienia
tylko trwam w oczekiwaniu
na każde kolejne jutro

czy przyjdzie...

15 października 2017




ubieram się w nieprzewidywalność

próbuję zostawić
otwarte okiennice

oczekiwań

czekam na wiatru przychylność
pomiędzy było a nastąpi

szukam

własnego cienia
zagubionego pośród słów

rzeczywistości

chociaż wiem że nie przyjdziesz
wciąż czekam

na lazur nieba

5 listopada 2017




w dłoniach zamknięta wyobraźnia

ja - chaos
z wiatrem wschodnim przynoszę

zwątpienia

kiedy zimno
spod jesiennego płaszcza
oczami tylko pieszczę

jak kiedyś

niemożliwością grzechu przenikam
przez dotyku subtelność

na ustach

tamten pocałunek utrwalam
pośród wspomnień poezji

jestem

2 października 2017






domysł

płyną po szybie - dźwięczą
krople

w tęsknotę ubrane

w księżyca blasku - we
łzach

błyszczą oczy

przedtem niebieskie
dzisiaj przymglone mrokiem

chyba nie moje

lecz ty wciąż widzisz - choć
nie rozumiem tego

kiedy noc

z nieba ścieka - smutkiem
raz po raz częstuje

bez litości

i tylko gwiazdy w szepcie
zdają się mówić

poczekaj

23 września 2017




nie umiem wyrazić siebie

słowa dźwięczą patosem
nieokiełzane myśli straszą
tak trudno...

uchwycić sens

niezrozumienie ma wiele twarzy
wspomnień szyderczy uśmiech pod maską obłudy
na kiedyś...

tryb niedokonany

kolejny dzień parzy szarością świtu
za przemijania żaluzją inna codzienność
nie moja...

bez okularów

wciąż nie widzę odbicia w lusterku
jedynie zwątpienie pod owalem twarzy
na jutro...

6 sierpnia 2017




jednakże

a kiedy daleki się stanę o nieobecność
bo odejść przecież przyjdzie pora
udam się w podróż na całą wieczność

to nie płacz

zamieszkam na stałe w twoim sercu
i dusza z nieba będzie wołać
wznieś oczy bo tam ujrzysz piękno

i nie płacz

wszelaki smutek pogrzeb w wersach
wszystko wypowiedz w metaforach
z obłoków ujrzę wszystkie słowa

lecz nie płacz

powrócę we snach tych radosnych
przy łożu siądę by cię chronić
spod powiek umknie los okrutny

ty nie płacz

7 października 2017




wciąż patrzę w otwarte okno

dlaczego
mnie zostawiłeś wtedy Panie
przecież gotowy byłem

na teraz
bo już pora

zapewniałeś
że mogę jeszcze zaistnieć

a ja
tylko
odparzyłem kolana

na życia klęczniku

dlaczego oszczędziłeś
dałeś nadzieję
która leczyć miała

chociaż w bojaźni wciąż była

a dzisiaj
cisza poraża

obdziera nadgarstki z dotyku
odeszła przychylność

płynący smutek z ust
bez pocałunku
boli

nieustannym nocy cierpieniem

5 października 2017




bez za i przeciw

zamieniam jestestwo na wronie gniazdo
bez piskląt wyobraźni -
tak po prostu

wewnętrzne krakanie na życia gałęzi
przywraca rzeczywistość -
ponagleniem

uciekam wciąż przed naporem trudnych myśli
słucham muzyki wiatru -
przemijaniem

z cukierniczki goryczą trąca łyżeczka
miesza liści nadzieję -
w insulinie

13 lipca 2017






zaiste

jestem czystą kartką - jedną z wielu
wyrwaną z grubej księgi

do zapisania

poezją niekończących się wersów
strof życia zbyt ciężkich

do udźwignięcia

i chociaż czuję całym sobą
tak trudno jest ujrzeć

radość

tej rudej wiewiórki
zmieniającej szatę na wiosenną

pomiędzy

słońca promieniem
a wschodzącą nadzieją

jedynie przez okno

26 lutego 2017






nie patrzę pod nogi

sprzymierzyłem się z nocą -
niczym chwast
na rabacie myśli twoich

otaczam się mrokiem

schowałem złudzenia
w głębokim echu myśli -
czas nie jest łaskawy

kolejne dni

jak ptaki szybują
naprzeciw wiatrom
w niemej świadomości

pomimo zamkniętych dłoni

8 lipca 2017






rozwlekłość

ostre są słów krawędzie
ranią do żywego

szorstkości chaos

tak szybko traci wartość
w zapewnień labiryncie

pod powiekami wilgoć

zmienia spojrzenie
pod emocji naporem

reputacji zachwianie

uspokaja cisza
w poszumie wiatru

jeziora beztroska

22 maja 2017




bez ciężaru

kiedy nadejdzie ten dzień ostatni
i noc nas wypełni

odejdę

  w milczeniu nadzieję pożegnam
zostawię poezji pustą kartkę

a ty

zapisz na niej jedno słowo
o tym co straciliśmy

potem połóż

na liści krótkim kopcu
usypanym z tego

co się nie zdarzyło

i nie płacz za minionym
bo tam jest światło

przecież

25 września 2017




ubogi jestem w ciebie

kiedyś widziałem niebo
tylko takie moje - na własność

prawie

dzisiaj mrok pozostał
na firmamencie marzeń - sen
płochy

niczym koziołek

przywykłem do niebytu
wiatr porwał złudzenia

że ktoś
a nawet coś
może wszystko zmienić

za wcześnie jeszcze by iść
zatrzymać myśli

bo
wciąż ubogi jestem
w dotyk ciebie

27 sierpnia 2017






pożegnalne majaczenie

przeraża cisza
mysz pod miotłą siedzi

bo przecież

nadeszła pora
zejść z parapetu marzeń
 
zamknąć

zamglone okiennice wyobraźni
zgasić światło nadziei

najwyższy czas

na odpoczynek
błogi sen zimowy

niepewny

poczekam w pokorze
przy dogasającym  kominku

na weny żar

12 listopada 2016




Zwycięstwo

Com Ci uczynił mój Panie,
że rany tak krwawią boleśnie?
Jakie są winy moje
w tym marnym życiu doczesnym?
Wiem, wbiłem Ci włócznię
grzechami naostrzoną -
pozwól, Twój bok opatrzę
modlitwą odkupioną.
Wczoraj umarłeś na Krzyżu -
zdradzony przez ucznia Swego.
Lecz wkrótce Zmartwychwstaniem
powrócisz do świata żywego.
Pochylam głowę w pokorze
i czekam na powrót z ciemności -
wierzę, że Zmartwychprzyjściem
ludowi dasz wiele radości.

14 kwietnia 2017






Spacer myśli

lubię wędrować wyobraźnią - tam
gdzie w przydrożnych kapliczkach
mieszka nadzieja

z pokorą wtedy patrzę na święte figurki
wokół których jesień ściele
listny dywan

podziwiam zatroskane oblicza Madonn
twarze Jezusa i Józefa
w rozterce

po chwili zadumy ze smutkiem odkrywam
że z postaci bije dobro - a tak mało wiary
jest we mnie

21 września 2017




rozmowa

wracam wspomnieniem do lat dzieciństwa
kiedy tuliłaś łagodnym głosem
taki bezpieczny byłem przy tobie
czuję wciąż dotyk pod siwym włosem

dzisiaj mamo śpisz

zawsze surowy lecz sprawiedliwy
a i usłużny byłeś poradzie
ciągle cieszyłeś się z mych sukcesów
zapobiegałeś wszelakiej zwadzie

dzisiaj tato śpisz

wspólne zabawy w tamtej beztrosce
potem oddzielne dorosłe życie
ciernista droga była przed nami
teraz grobowiec jest twym okryciem

dzisiaj siostro śpisz

1 listopada 2017




odeszłaś

to nic
wkrótce się spotkamy

i znów
pobiegniemy po łąkach Czerwonki

jak w dzieciństwie

z beztroską w sercach
i uśmiechem na twarzach

znów
będziemy jagody zajadać
i śmiać się z umorusanych buzi

znów
będziemy spali na sianie
kiedy pojedziemy do dziadka

na wakacje

chyba pamiętasz lasy
stawy i gajówkę

to nic
że odeszłaś

wkrótce się spotkamy

* dedykowany siostrze

10 lipca 2017




ponad wszystko inny

posiadam swój kodeks
staram się żyć według niego

przeważnie

proste normy i zasady
dla innych niezrozumiałe

dziwactwa

nie znoszą półprawd -
swoistości niedomówień

rozbieżnych

chyba mam bzika
- patologiczną oryginalność

tak odrębną

4 sierpnia 2016




kontury myśli

nie zajmę dużo miejsca
tylko trochę - odrobinę

zlęknione serce

usiądę na życia brzegu
niczym śniegu płatek - otulę

musnę powieki

rozpuszczę w ciszy wyobraźnię
niemym poezji płomieniem

modlitwy echem

zapadnę się na wieki
w rozkołysanym ogniu

chaosu tańcem

po śladach cienia
na nutach wersów

pokorny wrócę

4 lipca 2016




w skarpetkach wyobraźni


dotykam sznurowadeł - codziennie
są takie przyjazne
owalnością kokardek

zawiązanych na zawsze

na szafce rzeczywistości
stoją wypucowane buty
- połyskiem dumne

można się przejrzeć

zapraszają nogi
na miłą przymiarkę
- kuszą

bez zobowiązań

a mnie
od chodzenia bolą ręce

nie wiem dlaczego

8 czerwca 2016




obcy

rozsypuję wersy pomiędzy wrzosów barwę
ograniczenia różny wymiar mają
niepewność jutra straszy nostalgią
zamyka nieotwarte

tak trudno dotrzeć gdy na drodze kamienie
twardość niedokładnych metafor
nikt nie wie skąd przyszły i dokąd prowadzą
co więcej i dlaczego

a w oknie babie lato jesień kołysze
wiatr nitki niesie we frazach
ostatnie dni września stają się płoche
jak ja - stary poeta

w lustrzanych chmurach tych co nade mną
na nowo szlifuję zamglone zwrotki
czas nieustępliwy odejście mierzy
daleka droga czeka

27 września 2017




pozornie

Na klucz zamknęłaś - pustko
me kalekie ciało
innej możliwości dać nie chciałaś

dzisiaj poprzez okno
nie słychać jesiennych  kroków
deszcz zagłusza rytm na listnym dywanie

lecz wkrótce przecież
a może nawet jutro
osnujesz tajemniczo

pięknym babim latem
marzenia które dotąd
ziścić się nie chciały

26 września 2017






biała kartka

nie potrafię wyrazić siebie
głęboko ukryty w kieszeni myśli
na nowo smakuję
słodko gorzkiej codzienności

wkrótce szósty krzyż przybiję
zamienię zdarzeń okalające sznury
na grube gwoździe ze stali
fikcją hartowne w peanach

a gdy już będę do drogi gotowy
ostatni raz wpuszczę twoje słońce
spod milczenia sekretnego woalu
opadną mgły wieczne

pośród trelu poezji ptaków
wstanę i pójdę
tam gdzie nikt na mnie nie czeka
i zostawię tylko dziwny przekaz

był - tak chciał

9 listopada 2017






nie narzekam na drogę

kiedy już zamknę życia okiennicę
i mgłą się osnuję ponad łąkami

wspomnij

niebieski blask z tej nieśmiałości
gdy w uwielbieniu ogromnym patrzyłem

odtwórz

wszystkimi zmysłami wyobraźni
namiętny pocałunek ustom skradziony

poczuj

raz jeszcze subtelny dotyk
sunący niespiesznie po mapie ciała

wtedy

marzeniem chwyć mnie za rękę
i szeptem wypowiedz tak ważne

kocham

23 października 2017






do światła idę

"Jeżeli w książkach czyta się tylko to,
co zostało napisane,
to całe czytanie na nic."
/W. Szekspir/



odnajduję ciszę
wschodami zawieram przymierze

z sobą

milczeniem wyrażam słowa
te z głębi

tajemnic

to nic
że nie rozumiesz

myśli

udaję się na wyspę
gdzie tylko ptaki

toczą rozmowy


*wiersz i cytat W. Szekspira dedykuję sobie

19 listopada 2016






jestem

mogłoby się zdawać - normalny
lecz inny

poeta z wyobraźnią
ale bez polotu

tak bywa

zapisuję
co widzę i czuję

o porach roku i miłości

o szepcie liści
kiedy targane wiatrem spadają

na włosy

co mówią krople deszczu
w cudownym pocałunku

ust dotyku

a może to łzy radości
spływają po policzkach

z czułością

niekiedy piszę tylko o oknie
jego samotności

w tłumie tak ogromnym

pomyśl
czy jeszcze mnie czytać

potrafisz

21 października 2017






właściwość

zwinięte mam skrzydła
od białych wierszy

pisanych w chaosie ciszy

wciąż siedzę skulony
na tej samej gałęzi

w bezkres poezji patrzę

w rozmowie wiatru
wyczuwam wiosnę

kojące kolory zieleni

i chociaż wersy piszę dla ciebie -
z siebie układam strofy

27 lutego 2017






taki sobie

są pewne wady we mnie
ale je lubię

po prostu

staram się wzrastać pośród
natłoku myśli

bez dźwięku

ciągłe upadki wzmacniają
dodają siłę

na potem

nie jestem kwiatem bo przecież
inaczej widzę

i czuję

8 stycznia 2017




intencja

nie czekam na cud
one się nie zdarzają

istnieją w bajkach  - na dobranoc

potrzeba silnej woli
  poświęcenia i odrobinę chęci

aby iść

wspólną drogą
pomimo losu przeciwności

na przekór wiatrom nieprzyjaznym

konieczne jest samozaparcie
żeby blask ujrzeć słońca

bijący tylko dla ciebie

nawet kiedy go nie ma
jedynie serce widzi

ono nie kłamie

nieodzownie toczy się życie -
dalej

osobnym utrapieniem

30 grudnia 2016




nie umiem chodzić

każda droga to wyzwanie
inne czasu spojrzenie

wszystko jest za wysokie
wszędzie zbyt daleko
a tak bardzo chciałbym

po prostu - iść

widzieć niedostrzegalne
dotknąć niemożliwe
poczuć upragnione

tylko jest jeden problem -
po prostu nie umiem chodzić

26 grudnia 2016




CZĘŚĆ DRUGA

Część drugą dedykuję wnuczkom.
Wierszyki czytajcie dziewczynki z „przymrużeniem oka”.




Przestroga

Drogie wnuczki moje!
Coś mi się wydaje,
że większość bajeczek
z różnych plot powstaje.

Ktoś zobaczył wilka,
za drzewo dał nurka;
umieścił, więc zwierzę
w osnowie Kapturka.

Inny na spacerze
zauważył kaczkę.
Gdy wrócił do domu,
mówił o Dziwaczce.

Tak wiec miłe dziatki!
Plotka ma moc wszelką!
Bo źle przekazana -
bajek jest kumpelką.



Dylemat

Hipcio nad morze chciał jechać,
jak beczka był gruby.
Wciąż stosował różne czary,
by mu brzuszek ubył.
Mama diety też zmieniała,
by się zmieścił w spodnie.
Lecz on wciąż zajadał lody
przez całe tygodnie.
Znalazła więc mama sposób
na Hipcia kąpiele.
kupiła w markecie basen
i chochelek wiele.
Teraz mały hipopotam
czuje się jak rybka.
Może pluskać się bezpiecznie,
bo woda jest płytka.



Smoluszkowe boje

W spory weszło mydło z żelem,
co jest lepsze na kąpiele,
które z nich się bardziej pieni,
który w ciało szybciej przenikł.
Każdy z nich ma argumenty,
że na niego są dziś trendy,
ale się nie zdziwcie wcale,
bo i brudas ma swe zdanie.
Mycie rąk jest jego wrogiem,
zawsze brudną lubi nogę,
a na buzia nieład wszelki,
morus z niego bardzo wielki.
Z bajki morał ten jest taki,
że nie ważne wszystkie znaki,
bo czy mydło to, czy żel,
ważny jest higieny cel.



Łowczyni

W ceremonii róg zadęła,
sławne łowy rozpoczęła.
No i rzekła, kurcze blaszka,
upoluję dzisiaj ptaszka.
Psy w nagonkę już puściła,
w nich to była cała siła.
Ruszył piesek, głośno szczeka,
lecz ptaszyna nie ucieka.
Bo to tylko głośne burki,
same boją się dwururki.
Wolą masaż swojej pani,
w wazelinie być kąpani.
Morał z bajki tej jest taki,
poluj w ciszy, nie dla draki.
I ogary nie pomogą,
gdy się samej jest niebogą.



o Czerwonym Kapturku (inaczej)

idzie przez las podskakuje
miała babci zrobić pranie
z kosza obiad prześwituje
noskiem kręci niesłychanie

jak tu zmienić plany swoje
woli w domku muzy słuchać
by nie zrosić potem skronie
trzeba babcię udobruchać

mały wybieg wymyśliła
niech gajowy chociaż stary
cwany wilk więc też w nim siła
niesie babci obiad cały

mieszka przecież tuż przy lesie
to i mu nie długa droga
a że jest w podobnym wieku
to nie będzie wielka trwoga

tym podstępem już Kapturek
bardzo jest uradowana
szkoda tylko że jej serce
puste jest jak jakaś ściana

bo nie można tak dla luzu
wykorzystać innych ludzi
czasem lepiej zmoczyć czoło
aby babci się przysłużyć



boża krówka

siedem kropek ma biedronka
wszystkie nosi na swym grzbiecie
każda plamka innym szczęściem
oznaczona jest tam przecież

dzieci bardzo lubią kiedy
ujrzą biedroneczkę małą
zaraz wierszyk powtarzają
który jest jej chwałą całą

by do nieba pofrunęła
po pyszny kawałek chleba
i przyniosła na skrzydełkach
tyle ile im potrzeba

a ta krówka jak przystało
na spełnianie błagań dzieci
zaraz się do góry wzbija
aby buzie im zaświecić

teraz mały jej sekrecik
szybko świta w mojej głowie
lubi spełniać te marzenia
szczęścia dawać wszystkim powiew



sen

na spacer mrówka ruszyła
bo w nocy jej się przyśniła
długa do miasta wycieczka
w nim mieszka mrówki cioteczka

szybko się z rana zebrała
na główkę chustkę ubrała
do sierści się psa czepiła
i tym się bardzo chlubiła
że podróż ma już za darmo
na przekór wszystkim alarmom
iż pies nie lubi na grzbiecie
niczyich przejażdżek przecież
toteż sierść szybko otrzepał
a duża jest jego krzepa
więc spadła mrówka na drogę
uznała to jako przestrogę
i szybko do domu wróciła
z wycieczki co się jej przyśniła
bo prawda jest taka dzieciaczki
że nawet najmniejsze robaczki
powinny ustalać wycieczki
choćby do miłej cioteczki



pytanie

Ala ma kota,
czy kot ma Alę?
Od lat niełatwa
zagadka wcale
Bo jak zrozumieć
cały sens treści,
co w elementarzu
pan Falski zmieścił?
Niby to proste
"Ala ma kota",
lecz się obruszył
kotek niecnota
i po namyśle
wyrzekł swe zdanie
- to ja mam Alę
na posiadanie.
To ja pozwalam się
głaskać drapać,
nawet potrafię
na Alę skakać,
wiec po co pytać
i głowę trudzić?
To kot ma Alę
i większość ludzi.



Zima

Śnieżek biały pada
i pokrywa górki.
Gotowe już sanki,
niebo jest bez chmurki.
Zachwycone dzieci
śnieżkami rzucają.
Lepią też bałwanki,
po puchu biegają.
Czerwone policzki
wyjdą nam na zdrowie.
Mróz już nie jest straszny,
każdy dzisiaj powie.



Nienormalność

Te sny, co się zowią koszmarem,
zdarzają się ciągle nad ranem.
Przychodzą, jak mgła ciemną nocą.
Sam nie wiem po co!

Zasuwam zasłony przy oknie,
układam się na wznak wygodnie.
Pościel jest gładka - to tafla lustra.
W strachu mam usta!

To zwidy działaniem są mroku,
dochodzą z szybkością krwotoku.
Już leżę na łóżku wkurzony.
Lecą pierony!

Znów całkiem spocony świt witam,
jestem, jak dnia tego banita.
Założę wczorajsze ubranie.
Sucho jest w kranie!

Ten letarg się nie wziął z niczego,
ktoś musi być winien kolego.
Nie dla mnie to słońce dziś świeci.
Jest kabarecik!



CZĘŚĆ TRZECIA

Z miłością jest tak, jak z różą,
którą od dawna nie pieszczą promienie słońca,
deszcz nie syci korzeni życiodajnymi kroplami uczuć,
a wiatr nie muska płatków czułością doznań.
Po prostu umiera.


                                       / Janusz Cygan /





poezjo

znam dobrze dotyk twej czułej dłoni
kiedy cię piszę nowymi wersami
w gorącym sercu masz czerwień słońca
z obrazów uwielbienia

a ty

mą weną wciąż jesteś w zamian
swym przypomnieniem w oczy spoglądasz
jakże niebieskie z blasku miłości
iskrzące na życia kartkach

wówczas

namiętność w tych pocałunkach
gdy gdy cię rozbieram na strofy uczuć
bo piękno liter czerpiesz z wyrazów
wtedy tak bardzo
bardzo...

i choć cię

nie mam w swym posiadaniu
bo mieć na własność przecież nie mogę
wierzę i czuję że jesteś we mnie
wierszem pisanym...kiedyś

29 lipca 2017




nieustannie

masz nieśmiałe palce
kiedy dotykasz

chociaż drżysz cała

po udzie twoja dłoń
sunie niespiesznie

gdy całuję piersi

wpatrujesz się roziskrzona
wciąż badasz emocje

pieszczotą ust spragnionych
smakujesz pożądanie

i pragniesz więcej

bo pijani rozkoszą
pod opuszkami skupienia

bezustannie trwamy

25 lipca 2017




zacięcie

istniejesz ciągle w mej wyobraźni
w niej jesteś taka realna
wtedy to dotyk kobiecość drażni
gdy w duszy miłość ziszczalna

bo dnia codzienność jest całkiem inna
ciągłe utarczki i znoje
powtarzasz zawsze że jesteś winna
nie umiesz dzielić na dwoje

drzwi nie zamknąłem przecież przed tobą
są uchylone w pokorze
jedynie wiarę z siebie wydobądź
nie jest to ujma w honorze

wierzę że kiedyś do mnie przybędziesz
będę miał potem sny błogie
i pocałunek w dzikim popędzie
natręctwo muchy mym wrogiem

a kiedy grzech się ci już spodoba
na oścież otworzysz ciało
każda kolejna miłości doba
będzie to wszystko za mało

24 lipca 2017






zaskoczenie

piszesz moje imię na szyszkowym szlaku
kolejną literkę układasz z uczuciem
Z twoich pocałunkach sycę tyle smaków
teraz czuję w sobie już tak wiele uciech

jesteś niespodzianką z wieczora i rana
w pięknych oczach widzę tańczące płomienie
przychodzisz po cichu taka zakochana
wydobywasz serca prawdziwe iskrzenie

oplatasz dotykiem w zmysłach swoich dłoni
kiedy je prowadzisz z delikatną swadą
wtedy to namiętność jest w pełnej harmonii
gdy wspólnych karesów oddajemy zadość

teraz i ja imię narysuje twoje
zwilżonym językiem na twym boskim ciele
całusami całe zaraz je ustroję
pożądania ścieżkę wnet na nim wyścielę

21 lipca 2017




z borówkowej polany

niebieski i czerwony
dwa żywe kolory
jakże wyraźne w urodzie

niebieskie są oczy
barwą uczuć - czerwień
tak bardzo prawdziwe w sobie

tylko jak kochać
gdy schyłek dnia czeka
w kolejnym niezrozumieniu

za przemijania zakrętem
wrzosami pachnie
i wszędzie jest coraz dalej

31 sierpnia 2017






tablice

oddalamy się od siebie
twój dekalog
moje zasady

nie do pogodzenia

rozmawiamy wspinaczką słów
wapienne skały myśli
wciąż budzą niepokój

niemoralne pozory - uciskają
pomiędzy

w refleksji

zrozumienie
nijak przyjść nie chce
z obawy
bo przecież...

panika
pod lawiną blagierstwa
tak dziś
jak wczoraj
i jutro...

w głodzie pokory -
trwamy

4 sierpnia 2017





pasja

ponownie stajesz się poezją
kiedy wyobraźni dotykiem
spaceruję po twoim ciele

żarem ust

upiększam zmysłowe uda
pocałunkiem maluję uczuć świt
po nocnej namiętności

na nowo

płoniesz na ołtarzu spełnienia
kolejny raz rozpalasz wnętrze
błogim ogniem pożądania

z ekstazy

róża czerpie intymną rosę
rozkwita pąsowym kolorem
pomiędzy wersami miłości

17 lipca 2017




wywód

z pewnością do mnie nie przyjdziesz
i nie zapukasz do drzwi ukradkiem
zostaniesz cichym marzeniem
w tych snach które są we mnie tak rzadkie

z pewnością do mnie nie przyjdziesz
i nie przytulisz się z tej tęsknoty
lepiej jest być tylko w sercu
na pocałunki nie masz ochoty

z pewnością do mnie nie przyjdziesz
i nie przywitasz się z tą czułością
jak echo dni są wspomnienia
co były w ust dotyku radością

z pewnością do mnie nie przyjdziesz
i nie przyniesiesz nowej nadziei
tak trudno trwać w samotności
gdy skorup życia nie można skleić

9 lipca 2017






schematy

przeglądam dni minione
i te które przyjdą

wertuję wypowiedziane modlitwy

nienazwane chwile
spędzone bez dotyku dłoni

coraz trudniej być

za wysokie okno
by ujrzeć w niezapominajkach

niebieską nadzieję

kiedy mówisz
że co noc spadają gwiazdy

i wtedy drży ziemia cała
pod stopami

lecz nie moimi

6 lipca 2017




poprzez okno

tak trudno - iść
kiedy kłody słów bolą

w niemożności potknięciach

tak trudno - marzyć
gdy frunę na uczuć wietrze

a nie jestem ptakiem

tak trudno - poczuć
bez poczęstunku smaków

w pragnieniu ust oddalonych

trudno tak...

kochać

17 sierpnia 2017




niewygodne są pozorów maski

mógłbym cię miła nosić na rękach
do nieba kierować modły
dziękować za to że jesteś piękna
niczym róży kwiat dorodny

umiałbym wielbić zmysłami ciało
które rozkwita wśród nocy
jednak to wszystko jest dziś za mało
czujesz mych uczuć niedosyt

wiem luba przecież jak ufać trudno
gdy ta odległość zniewala
w duszy jest teraz tak bardzo smutno
miłość zamknięta w detalach

pora już udać się w knieję ciszy
mrokiem otulić tęsknotę
bo wołań serca już nie usłyszysz
takiego jak ja miernotę

14 lipca 2017




zwiędły poezji astry

listopad jest taki ponury
opadły z drzew liście
i wiatr jest dzisiaj inny

chłód na wskroś przenika

a ja cię wciąż tulę
wspomnieniem tamtej wiosny
kiedy pocałunki pachniały bzami

szeptem leśnych konwalii

gdy w moich ramionach
rozkwitałaś wierszem
pisanym przez zmysły

niczym chleb powszedni

smakowaliśmy się dotykiem
skoro jaśminowe płatki ścieliły
na przyszłość uczuć ścieżkę

lecz teraz nastała jesień

opadły z drzew liście
listopad jest taki ponury
i wiatr jest jakiś inny

14 listopada 2017




odeszło słów lato

dotykałem cię powoli
by nie spłoszyć nadziei ptaków

całowałem

z namiętnością
którą niczym obietnicę
uwalniałem z głębi wnętrza

dzisiaj

pozostała tylko niemoc
ubrana w jesienną ciszę

popatrz...

opadły z drzew liście
odfrunęły ptaki

6 października 2017






powiew

ten wiatr miał jakąś moc w sobie
siłę która przynosi ukojenie

w potrzebie

kurczowo trzymałem by nie porwał
ponownie na długo zniweczył

cudowną

obietnicę ukrytą w myśli saszetce
w zauroczeniu podarowaną

kiedyś

tylko czy jeszcze aktualną
z wizją na jakieś później...

13 października 2017






przypuszczalnie

droczę się z poezją
płoche myśli nakazują milczeć
próbuję
lecz wyobraźnia krzyczy...
przyswaja kolejne obrazy
zamknięte w szkatule oczekiwań

uczuć przeświadczeniem

dzwonek przerywa monolog zdarzeń
widzę i słyszę
stoisz za drzwiami
serce naprzeciw chce wybiec...

głosy nie dają spokoju

a gdy już przejdziesz
przez próg mej niedoskonałości
z zapartym tchem słuchasz opowieści
blaskiem w oczach oznajmiasz
już pora...

zmysłowy pocałunek

uświadamia nieoczekiwane zmiany
że chcesz
że pragniesz
że natychmiast
i tak trzeba...

pod samotnym oknem

poezja snów
zakwita rzeczywistością

w uczuciu uwielbieniem
dojrzewa

28 lipca 2017






zaskoczenie

to na odległość dotyk
pobudza wyobraźnię

na nowo odmienia zapach

poczuj co nienazwane
strach odrzuć - gdzieś daleko

miła - w siebie uwierz

spójrz - idę
wyciągam dłonie

na bezczas tobie podaję

zaufaj patrząc w oczy
fioletu kwiatem utkane

i powiedz

jak dużo widzisz tkliwości
na progu serc połączonych

23 czerwca 2017






co noc otwarty

zatrzymuję myśli na kielicha skraju
mam zmrożone usta brakiem pocałunków
płatkiem otoczony niczym w podarunku
pączek mój rozkwita jakby u wrót raju

jesteś ta jedyna w kwiatu urodzaju
nadzieję dodajesz w gestach opierunku
wciąż zmazujesz krzywdy pozbawiasz frasunku
przynosisz uczuć ciepło z serca obszaru

pamiętam ten dotyk czyniony niechcący
na karku dłoń twoją płynącą z finezją
to wtedy się stałem miłosną obsesją

z dotyku mój pręcik jest taki dziś drżący
znów jesteś dla niego rozkoszy poezją
wszystkiemu nadajesz uśmiech czarujący

24/25 października 2016






poprzez

lubię ten deszcz w uczuć ogrodzie
melancholią krople znaczone
i mgłę pod wspólnym nieboskłonem
która okrywa myśli w chodzie

za oknem zmiany są w przyrodzie
gdy z wysokości widok chłonę
nadzieja ciągle mym czempionem
jak znów rozkwitasz w swej urodzie

w umarłej twarzy brak uśmiechu
kiedy twój dystans tak doskwiera
ja bywam tylko smutku piechur

dziś zatrzymuję się w bezdechu
jesteś jak piękna orchidea
więc nie popełnisz tego grzechu

22 września 2017






Para (Vilanella)

Lubię czesać twoje włosy, rozgarniać je palcami;
spoglądać na śliczne ciało, jak drży pod tą czułością.
Jesteś wtedy taka bliska w dotyku akcentami.

A gdy jestem obok ciebie, zakwitasz stokrotkami,
wnet nadziei pąk otwierasz, przytulasz się z lubością.
Lubię czesać twoje włosy, wciąż pieścić je palcami,

wówczas to pięknie pachniesz tych kwiatów aromatami,
Każdy dostrzega dostojność, wyróżniasz się smukłością.
Jesteś znów taka bliska w mych uczuć karesami.

Zanurzam się w rozkosz rosy pomiędzy płateczkami,
spijam z nich każdą kropelkę, już darzysz mnie ufnością.
Lubię czesać twoje włosy, układać je palcami.

Ciągle z miłością przemawiam, z radości kolorami,
w swej odpowiadasz pewności pocałunków czystością.
Jesteś wtedy taka moja w dotyku umizgami.

Jesteś ubrana dziś w wersy, takich to strof literami,
pozostań weną gorącą, napełniaj mnie tkliwością.
Lubię czesać twoje włosy, rozgarniać je palcami,
jesteś wtedy taka bliska w dotyku akcentami

11 kwietnia 2017






zawsze przy mnie

pieszczona słońca promykami rozkwitasz
rozchylasz nieuniknione
pomiędzy uczuć wschodami

po stokroć jesteś

z porannej rosy czerpiesz siłę
wiatr czesze wspomnienia
kiedy mimowolnie wzrokiem dotykam

po stokroć jesteś

nawet gdy pocałunek staje się muśnięciem
na płatków otoczce
pod weny błękitnym parasolem

po stokroć jestem

3 kwietnia 2017






wschód dreszczy

zawsze rozsiewasz pyłek - ten
z rajskiej rozkoszy

kiedy

pręcik dotyka kobiecości
żądny spełnienia grzechu

zrzucasz

biel niewinności na ołtarz
cudownego przeobrażenia

tak dojrzała

w objęciach pragnień
prosisz o więcej

kropel rosy

17 lutego 2017






złudzenia

sercem  przeczytaj listy - wszystkie
te jeszcze nie napisane
z pocałunków ułożone w namiętność

pachnące zmysłami

jak wtedy gdy pieściłem ciało
w rozkwicie spełnienia - w dotyku
tak czułe i delikatne

by potem

pod wspólnym niebem wyobraźni
delektować się w spełnieniu - ujrzeć

promienie słońca

muskające na marzeń łące
usta spragnione - wciąż
ciebie spowitej w rozkoszy

smakować aromat

płynący pomiędzy płatkami - jak dwie
miłości róże z kropel rosy
upijać się szczęściem

w krzyku dojrzałym

16 lutego 2017






w istocie

jego dusza ma fioletowy odcień
zamknięty w nieoczekiwanym

ust dotyku

we wnętrzu mieści tyle niemego krzyku
z codziennej zazdrości że inni

wstępują

sprężystym krokiem uzasadnienia
na rabaty ku pokrzepieniu

manierą

w rajskim ogrodzie samotny tulipan
bez sensu jestestwem spogląda

wschodził

banalnie opadł pośród ogółu
nie podlewany zmysłów kroplami

po cichu

17 stycznia 2017






zapomniany ogród

syciłem korzenie miłości
odżywką uczuć

codziennie

susza cierpliwości
zatrzymała rozwój

pobudzony

dogasa przemijanie
w uschniętym liściu

na igle

7 stycznia 2017






cień obecności

mam zdeptane odciski
kiedy idę wyobraźni drogą

do ciebie

przymierzam buty
by uciec od tęsknoty
która rani obolałe stopy

a ty

rozkwitasz słońcem uczuć
rozchylasz kielicha fiolet

czekasz

aż dotrę boso
wiosennym pocałunkiem
na skraj rzeczywistości

w kropli deszczu

2 marca 2017




senna utopia

budzi się we mnie słabość
gubię apetyt nocy

tęsknię

lipiec parzy pragnieniem
oczekiwaniem niemożliwego

spoglądam

w albumie zdarzeń
pulsuje wyobraźnia

wdycham

zapach z poduszki
smak wspomnienia

buduję

kolaż złudzeń
pomiędzy marzeniami

udaję że żyję

2 lipca 2016




wciąż głodny ciebie

opuściłaś mnie - odeszłaś
w obce ramiona

w nich czujesz się bezpieczna

muskana poduchami wiatru
trzepotem ptasich skrzydeł

z uwielbieniem głaszczesz
innego myśli

podsuwasz
uczucia nieokiełzanym słowem

oddajesz się cała
w zapachu wersów

całujesz strofami

po raz kolejny zostałem sam
proszę - wróć

upragniona weno

23 lipca 2016




po drugiej stronie nieba

ujrzałem gwiazdę -
w pięknej poezji spełnienie

wędrowała słowem - myślą

ja - zmęczony księżyc
próbowałem oświetlić drogę

w przyszłość

nie potrzebowała starego blasku -
zabłysła sama pośród życia wersów

przyszła odpowiednia pora - na przemijanie
w kałuży jesiennego deszczu

tylko kroplą - jestem




piszę białe wiersze

w ciemności nocy - składam litery
tworzę wyrazy

bez słowa

jak cisza po burzy
uspokajam myśli

łagodnieję powoli

mrok nie jest straszny
kiedy czysta kartka

przyjmuje wszystko

kolejnym wersem

oznaczam uczucia
niespełnionej miłości

cierpliwie czekam

1 lipca 2016




subiektywny lunapark

zatrzymała się huśtawka
pomiędzy mną a tobą

ustał wiatr zdarzeń

karuzela namiętności
zastygła w oczkach łańcucha

unieruchomiony czas

w sali luster nagość
kusi szyderczym oczekiwaniem

losu złośliwość

na zjeżdżalni myśli
ślizga się diabelski młyn

kolejka donikąd

wabi plac zabaw
w zbyt dorosłej ironii

30 czerwca 2016




nie moje wrzosy

twoja namiętność pachnie
czeka wśród fioletu
tak mocno ukryta

drży całe ciało
dojrzałe w zmysłowości
na nowo rozkwita

usta wciąż złaknione
wilgoci pocałunku
w malignie pożądania

tak bardzo głodne dłonie
na dotyku bliskość
obawa gra na zwłokę

3 września 2017




ślady

spójrz mi w oczy
jak nigdy dotąd

powiedz co widzisz

spójrz w moje serce
w jego głębię

pomyśl co czuje

jeszcze spójrz w duszę
tak tajemniczą

pomyśl nad pytaniem

7 września 2017




odcienie duszy

kiedy zniknę nie będzie odwrotu
z pustych minut pomiędzy nami
tylko wiatr w dal uniesie melodię
smętnie brzmiąca z drżenia dźwiękami

kiedy zniknę i niebo się skurczy
w żalu który uchwycą ptaki
wspomnisz ciepło z uczuć płynące
pośród tęczy w nadziei znaki

kiedy zniknę i udam się w drogę
na której łez deszcz wypłucze ślady
pomyśl że świat się jeszcze nie skończył
dzień kolejny wstanie bogaty

kiedy zniknę w echu wieczności
zamknę ostatnich drzwi łoskoty
spójrz w te wiersze pisane po cichu
w nich odnajdziesz kropelkę tęsknoty

9 października 2016






ogrodnik

mam różę w sercu ukrytą -
pieszczoną wiatrem uczuć

otwieram

delikatność w pąku różowym
muskam pragnień ustami

żarliwie

rozchylam urokliwe płatki
nasycone boskim nektarem

spijam

gorący krzyk spełnienia
w nieprzytomnym uwielbieniu

4 października 2016






wzrastanie

wznoszę się w pragnieniu
na płochej życia łodydze

jestem

czuję obecność - kiedy
nawilżasz namiętności rosą

w łaknieniu

wspinam się nieprzerwanie
odżywiam pocałunkami słońca

wolny

wypuszczam nowe liście
na przekór przemijaniu

żyję

4 października 2016




niedopowiedzenia

wędrówką ust
ubieram cię w szepty

dotykam rozkoszą

smakuję pagórki
- na szczytach wyobrażeń

językiem

spijam nektar
aż po zachód zmysłów

promieniejesz

wschodzisz uczuciem -
rosą jęku

wilgotniejesz

19 lipca 2016






Zegar tyka, czas ucieka  
   
Zaznacz  
   
Reklama  
 
 
Kontakt:  
  janusz.1957@wp.pl  
Kilka słów o mnie  
  Ur.26 grudnia 1957 r. w Kielcach.

Z wykształcenia budowlaniec (Technikum Budowlane).
Przez wiele lat był właścicielem dwóch prywatnych przedsiębiorstw.

W 2009 r. uległ wypadkowi komunikacyjnemu, a od grudnia 2011r. porusza się na wózku inwalidzkim.

Przygodę z poezją zaczął już w szkole podstawowej, lecz pisał tylko do szuflady

Po wypadku zaczął publikować swoje wiersze na portalach internetowych oraz fb.

Jest założycielem i właścicielem Portalu poetyckiego http://e-skwerekpoetow.pl

W lipcu 2016r, wydał drukiem debiutancki tomik poezji zatytułowany "Taniec chaosu".

W październiku 2017r. ukazał się drugi tomik poezji zatytułowany "Obok".

Szczęśliwy dziadek wnuczek.
 
Stronę odwiedziło 10257 odwiedzający - dziękuję
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=
Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone