LITERACKI - JANUSZ CYGAN
Nawigacja  
  WITAM NA BLOGU
  PODZIĘKOWANIA
  PRZEMYŚLENIA
  CISZA
  ROZTERKA
  KIEDYŚ -CYKL
  TAJEMNICA NIEBIESKICH OCZU
  NADZIEJA
  TĘSKNOTA
  MIŁOŚĆ
  EROTYKI
  INSPIRACJE
  SATYRA
  WIERSZE RÓŻNE
  W AROMACIE ROZMYŚLAŃ - 2016
  W AROMACIE ROZMYŚLAŃ - 2015
  W AROMACIE ROZMYŚLAŃ
  BEZ PUBLIKACJI
  KSIĘGA GOŚCI
  GALERIA
  LISTA LINKÓW
Copyright
TĘSKNOTA







spokój

ma drugim piętrze
odgrzewam marzenia

z nadzieją patrzę przez okno

tyle już wiosen
i jesieni życia

przemknęło pomiędzy palcami

lecz przecież wkrótce
ubiorę nogi

pójdę w słońca kierunku

pogłaszczę kota
którego nie mam

pomruczę z nim kołysankę

przyniosę uśmiech
odkurzę uczucia

roztańczę twe włosy na wietrze

18 czerwca 2017



20016 r.

*****

nim wstanie świt

zsamotniało ciepło
na poduszkach marzeń

po drugiej stronie okna
już noc
w walizki wspomnień zagląda

jak zwykle nierozpakowane
z dnia

przeszłego

zastanawia brak
uśmiechu

wyleniały kot
na wyleniałym dywanie
miauczy wyleniałą serenadę

nie wiem komu
i po co

7 kwietnia 2016



niekiedy nocą

wychodzę na spacer
z myszą na długiej smyczy

niewiele wyższy -
zaglądam we wszystkie dziury

nie ma w nich sera
- same pułapki
zastawione przez życie

proporcjonalny w głodzie kot
porwał towarzysza

mojego

tylko on
będzie miał śniadanie

może
lepiej się już obudzę

6 kwietnia 2016



wypłowiała oczekiwań farba

zniszczeniu uległ obraz
marzeniem malowany
co noc

wtedy cisza

próbuję zdążyć
o krok być wcześniej
przed aniołem stróżem

pod prąd możliwości

nie wiem czy podołam
on ma skrzydła
ja bez napędu wózek

nie tracę nadziei

28 marca 2016



marzenie wrażliwością cerowane

próbuję być - na czas
a on tak umyka

trudno gonić kiedy

kiedy ja to ja
nikt więcej

czuję i myślę
a może to złudzenie

starca w opętaniu nadziei

widzę
chabrowy dywan

kiedyś pewnie
wejdę

16 marca 2016



regaty życia

zbudowałem arkę
zacumowałem w świadomości

chciałem zebrać

a może zabrać
- otoczyć opieką

przeliczyłem się wiarą
bez pokory

pochłonęła otchłań

na dnie
też jest życie

11 marca 2016



letarg na krótką chwilę

trwa martwy sezon
bez zimy chociaż sypnęło

dojrzewa błoto

na jutro z bocianami
jeszcze zbyt zimno

na nowe życie

pora by ogrzać sercem
schowane przebiśniegi

w kokonie dni
pod chmur dywanami

iść ku radości

25 lutego 2016



pustka w ramionach ciszy

zamknęła
swój kwiat czarna róża

przysiadła na ogrodu rabatce
- nie mojej

mrok nocy ostrzy kolce

rosa smakuje inaczej -
gorycz wypełnia usta

sucho zapłakał księżyc
- w trwodze

3 luty 2016



nie wypełniły się jeszcze świece

ciągle ich mniej
- we mnie

parzy świecznik
blaskiem ogarka
knot zbyt krótki
na dalsze życie

spowszechniał dzień
cudu nie będzie

a ty
przeglądasz się codziennie
w słonych łzach

smutek
okrywa oczy

w kolorze wiosennych fiołków

1 luty 2016



pragnę się zamienić w pazia

spoglądam na świętego
wisi  na ścianie
przybity modlitwami

martwe ma oczy - zjadł wiarę

a ja frunę
z podciętymi skrzydłami
- patrzę
łopocę na myśli wietrze

motyl nieugięty

24 stycznia 2016



blask roztacza wizję

na końcówkach rzęs przysiadł świt
- w nie moim poranku
dotyka bólem

w oknie mgła świat przysłania
- taka samotna
na śniegu płatkach

parzy światło z żarówki
- jest sztuczne
w albumie myśli

oczy nie przywykły jeszcze do jaskry
- zwężają wspomnienia
jak ja

 22 stycznia 2016



jakoś jest duszno

kłódka solidna
trzyma na uwięzi

zamknięty we własnych myślach
błądzę

na nic luksusy
- niby wolność
kiedy ściany cztery
i okno zaparowane tęsknotą

za światem otwartym -
wiatrem a nie przeciągiem

codziennie marzę
- ból duszy

sen nie nadchodzi

lubię w dół schody
zbyt wysokie są pod górę

zostanę w złotej klatce

9 stycznia 2016



marzenia

usłyszeć
szum rosnącej trawy
w której zamknięta jest
zagadka istnienia

poczuć zapach ziemi
skąpanej w porannej rosie

złapać w dłonie wiatr
kiedy tęsknota
muzykę serca niesie

dotknąć nieuchwytne
patrząc prosto w oczy

opadły z drzew liście
zbyt dużo pragnę

nadzieja zmieniła oblicze

28 grudnia 2015



Na przekór

W tych płatkach śniegu jest tyle radości,
puchem pokryte są wszystkie drzewa.
Buzię muskają, spadają czule,
mnie ich tak bardzo dzisiaj potrzeba.

Mokrego dotyku na zmęczonej twarzy,
niechaj na przyszłość uśmiech rozjaśnią.
Wspomnę z dzieciństwa jodłę zieloną,
staną się tamtą, zimową baśnią.

Powrócą chwile marzeń i pragnień
w kolędzie życzeń, zapachu sianka.
Przy wigilijnym stole siądziemy,
chociaż w oddali, to w serc załamkach.

16 grudnia 2015



dookoła

kiedyś tak blisko
dzisiaj z oddali
tęsknie patrzymy na czas miniony

kiedy to pszczółki wesoło fruwały
zbierały nektar
w słodyczy moment

były motylki
i trele ptasie
które szumiały wesoło wokół

pewnie znajdziemy ścieżkę przyjazną
znów nas połączy
wiosna kolorów

ujmiemy w dłonie
serca spragnione
złączymy usta na łące marzeń

15 grudnia 2015



niebyt

stanąłem przy latarni i zmrużyłem oczy
dziwny dreszcz przebiegł
przez zmarznięte ciało

taki samotny pośród cichej nocy
światełko ciepłem
bez przerwy mrugało

śnieg zmroził buty chociaż delikatny
osiadał puchem
na drzewa koronie

noc pieści myśli dzisiaj niespokojne
okrywa smutkiem
może wrócisz do mnie

w kąciku siądziemy jak to już bywało
spleciemy dłonie
w uścisku miłosnym

ustami złączeni w natłoku radości
na wieczność będziemy
w uczuć otoczeniu

13 grudnia 2015



hipoglikemia

nauczyłaś mnie pić - ciebie
przez słomkę cedziłem uczucia

by nie zranić
zbyt mocnym dotykiem

łyk za łykiem
chłonąłem miłość
tak bardzo wyobcowaną

niedostępną

wysychałem powoli
z lukru marzeń

tak trzeba
tak być musi

nie dla mnie życia słodycz

srebrna łyżeczka
kalece nie przystoi

10 grudnia 2015



zliryczniałem

zaproszę zimę
na poncz jednodniowy
rozgrzane masz usta

wiosnę ugoszczę
rumiankiem pachnącym
wchłoną go zmysły

pójdziemy latem
wśród maków czerwonych
serc jedna droga

deszcz jest radosny
w jesiennej szarudze
uczuć parasol

poezji magia
stanowi marzenia
cel tej podróży

27 listopada 2015



deszcz

lubię drobne krople
na twarzy
powoduję dreszcz

lekkie skurcze

spływają po policzkach
wypełniają łez ścieżki

skrywają co było
- dzisiaj już zapomniane

tylko w lusterku
są żywe

na przekór

15 listopada 2015



ptaki

zaprosiły mnie na autorski wieczór
wskazały miejsce na skwerku
- abym przysiadł

pozbierały liście -
rdzawe jak ta jesień
zaniosły na drzewa - do gniazd
dla ptasich gości

i kiedy skryło się słońce
poezji trel zabrzmiał - a wiatr niósł go
hen daleko

oparł się o latarnię
na której kruk z wrażenia dziób otworzył
- jak ja

oczarowany brzmieniem

7 listopada 2015



Zmierzch

Na Karczówkowskej
opadły kasztany.

Szadź pokryła drzewa.

Przy kapliczkach
drogi krzyżowej
zwiędły kwiaty.

Wiosną powrócą
- świeże i pachnące.

Znów zaświeci słońce,
nastanie  miłości maj.

6 listopada 2015



pożar

promieniste słońce
spaliło się - ze wstydu

jesienny deszcz
zmył popiołu ślady

tlące

na wietrze
w drżeniu stanę

przeciwności na przekór

zdmuchnę
rozsądku szelest

pójdę - ku niebu

30 październiak 2015



niemoc

to drzewo płacze
pokaleczone
przez stalowe gwoździe

nie ważne że przybili
nimi świętą figurkę
a przechodnie przystaną
na szybką "zdrowaśkę"
gdy skóra cierpi
w niedomówieniach

ironia ma dwa oblicza

1 grudnia 2014



świeca

gaśnie płomień
tli się tylko niemrawy knot
stara się utrzymać życie

wygięta i przechylona
prosi o czas
chce jeszcze spróbować
zawalczyć

potrzebuje wsparcia -
lichtarza otoczki
i kolca w stopce dla równowagi

mówią - to przecież ogarek
a w niej jedynie
wiary tak dużo

nadziei

21 września 2014



bycie sobą

skradziono wiarę -
w drugiego człowieka

uczciwość jest mrzonką

szyderstwo na górze
chichotem zmęczone

gdy masz sumienie -
lepiej zamilknij poeto

piesków
szczekania nie usłyszysz

przecież
ogrodnik jest  tylko jeden

27 sierpnia 2014



odejście

lewitacja na jawie jest obłędem
niczym przed - niewiadomym po

nie istnieje rzeczywistość

przemyślenia osadzone w kontekście
ulatują w nicość

bez wiary na jutro
słucham głosów
- bolą dotknięciem

27 lipca 2014


(nie)skarga

drzwi
monotonią skrzypią
nieużywane
w zdarzeniach ciszy

klamka
zawisła w bezruchu
na wspomnień zerwanej sprężynce

oliwa jak nigdy
zamarzła
w niełasce pozostawiona

dlatego
nie pytaj ironio
jak minął kolejny dzień

bo zawsze
jest tak samo

tylko świt inny

23 stycznia 2014



Kolejny dzień

Niby umarłem, a przecież żyję -
płaczę i śmieję się z istnienia.
Spacer na wózku odstrasza uśmiechy,
politowanie budzi, a ja się go boję.
Bezwzględne lata pokory uczą,
miłości do ludzi i w cud wiary.
Nie pora odejść w nieznaną ciszę -
jutro powitam poranną kawą.

8 listopada 2014



w ramionach czasu

zaciska się pętla
pomarszczonej szyi
gładkiej jeszcze wczoraj
w bycie niezbadanym

na klamce przyszłości
w bólu palce proszą
o skrawek nadziei
jak papier ulotnej

jednak drzwi zamknięte
na klucz marzeń ciszy
nie zaskrzypią jękiem
przyrdzewiałych jutrem

w niezgodzie ze sobą
przyjdzie przejść przez trudy
uczesać siwiznę
wiekową tęsknotą

20 listopada 2013



takie tam

nie wiem jak
odmieniać miłość

czy można przez przypadki
określić znaczenie
a może poprzez pory
jakie rok cały mieści

ciągłe pytania
czy da się sens nadać
uczuciom szczerym

jest też i ból
pobudzający tęsknotę
kiedy cierpienie
traci znaczenie
w bezsensie ucha van Gogha

28 września 2013


samoistnie/nie

przyniesione przez wiatr -
zakiełkowało

ziarenko prawdy

kwaśny deszcz kłamstw -
nawilżał

nie zgniło

łodygą uczciwości się pięło -
ku słońcu

szlachetnie

przyszła zła zawiść -
zadeptała

nie było plonu

14 września 2014



Odkupienie win nie ma ceny*

Nie jestem gotowy,
by sprzedać nadzieję -
w żadnej się grupie
cenowej nie mieści.

Z czułością pieszczona,
jeszcze pulsuje,
cierpliwie czeka na serca jedwab.

Kiedy nadejdzie ta chwila płocha,
ruszę skupiony -
pójdę w pokorze.

Nie jestem gotowy,
by sprzedać nadzieję -
jest w całym życiu
jedynym celem.

*Moja myśl z 15 sierpnia 2012r - na innym portalu

31 sierpnia 2014




cały dobytek

tyle mam ziemi
co w doniczce na parapecie

trochę pod paznokciami

nawilżana jest łzami
win niepopełnionych -
może już zapomnianych
przez lata

kupię sobie
malutki skraweczek
i skrzynkę z dobrego drewna

będę bogaty

20 sierpnia 2014



po co

udawanie - nie siebie

na ogół otwartość
uśmiech nie znika

w głębi duszy samotny
ukryta wrażliwość

najlepiej
wiedział Stańczyk

depresja zabija

13 sierpnia 2014



o niczym

wzrok wbity w sufit

niczym głupek leżę
śledząc na upstrzonym abażurze
leniwe muchy

brak jakiejkolwiek
akceptacji
radosnych mrugnięć leniwego dnia

słońce cień kładzie
na pozycję
niemrawego blasku

w łomocie myśli
opadła kurtyna ciszy

wnioski
są bliskie zeru
w kłamstwie jutra

7 września 2013



Co noc

zbyt ciężki krzyż.

Odciski parzą ramiona,
ugięte nogi proszą
- sumienie milczy.

Droga zbyt daleka,
czyściec za mgłą.

Odejdź
- nie klep po plecach.

Piec czeka.

6 sierpnia 2014



Niepokonane

Deszcz, jak płacz -
zostawia po sobie kałuże.
Paruje,
by ponownie zwilżyć
niedoskonały świat.

Rzeźbi
potęgą jednej kropelki.
Czarne chmury
opadają przemijaniem.

Złączone bąbelki potęgują
rzeczywistość.

16 czerwca 2013
korekta - 30 lipca 2014




upadek Ikara

łykane tabletki wzmagają apetyt
-smakuję życie z chemii
zasiłek hamuje potrzeby

teoria diety osłabia kieszeń
rezultat na łóżku szpitalnym
jęczy w cierpieniu-
fundusz wyczerpał limit

spojrzenie na sufit-tam nie ma Boga
błaganie wysusza oczy

17 lipca 2014



Cztery ściany i nic

Odeszło szczęście,
monotonia wypełnia duszę.
Tak trudno jest być innym -
odbiegającym od reguł.

Nie lubię siebie,
kiedy dni nieustannie
pokazują codzienność
za brudnymi oknami.

Te same obrazy,
tych samych ludzi -
uśmiechniętych,
innym razem smutnych.

13 lipca 2014



(Nie)ten czas

Przebaczam cieniom nierówne potyczki,
gdy nie potrafią minąć pierwowzór.
Na krótkie światło zrzucają winę,
a przecież tylko wciąż się spóźniają.

Są niemoralne-wszędzie obecne,
krzywym zwierciadłem naśladują.
Poczekam na nie w skupieniu myśli,
wszak już niedługo, jak się zrównają.

Wtedy odejdą w nieznaną drogę-
odpoczną ciszą w sepii kolorze.
I tylko zdjęcie wspomnieniem rwane
przemówi echem pośród wieczności.

6 lipca 2014



widziałem niebieski balon
(wiersz wyróżniony)

beztrosko płynął po niebie
zagladał w kominy fabryk
zmęczony przysiadał
na drzewach

chociaż nie mogę-
chcę pobiec
być bliżej by wzbić się do góry

zobaczyć co niewidzialne
poczuć ulotne chwile

życia zegar nie pozwala
wskazówki dziś nieme
zepsute
zachrypł też kurant nadziei

17 czerwca 2014




Smaki - umami

Usiadł na dworcu, ukrył zmęczoną
przeszłością twarz w brudnych dłoniach.
Wczoraj jeszcze delikatnych, dzisiaj
szukających ciepła.

Nie płacze już, czas wysuszył spojrzenie.
Koszula w sałatce z pomidorów, które znalazł.
To nic, że miekkie - i tak nie ma zębów,
więc wyssał, co najlepsze.

Stąd ma widok na dom. Tamten, gdzie dzieci
wesoło podskakiwały, łapały za rękę.
Zabrakło przytulenia, radości serc.
Zniszczył wszystko, alkohol zabrał miłość.

Widuję go codziennie, w tym samym miejscu,
jak wzrokiem śledzi rodzinę. Nie wiem,
co myśleć. Więc milczę.
Przy ławce zostawiam pomidory.

6 czerwca 2014



smaki - słodki

rozpanoszył się całkowicie
wgryza od środka
psuje co już naprawione
po kolei

każdego dnia

wtulony
nie usiedzi cicho
zabija

siłę czerpie z niemocy
niby on a przecież to ona

biała pani istnienia

2 czerwca 2014



smaki - kwaśny

chciałem pobiec
na wprost tak przed siebie
byle do przodu

nie potrafię jednak butów założyć
na dziurawe skarpetki przeznaczenia

chociaż to nic trudnego przecież
musiałem zostać z nadzieją

-a ona taka płocha

daleka od nieba
i ptaków ścigających się z wiatrem
wysoko

tęsknota boli
w tym samym miejscu

30 maja 2014



smaki - przypalony

oskubana nadzieja

niczym gęś w piekarnku
skwierczy na wolnym ogniu

w przyprawach z marzeń

życie
- parzy dniem wczorajszym

degustacja musi poczekać na apetyt
na taki własny
dzień dziękczynienia

wraz z wieczorną modlitwą

o jutro

29 maja 2014



Smaki - gorzki

Noc zagląda w myśli,
próbuje zagłuszyć tęsknotę.
Księżyc próbuje przyćmić
tlące się jeszcze marzenia.

Z oddali, poprzez brudne szyby,
kontury mostu widać.
Zwodzone ramię opada w czeluść,
obsadza sny nieujarzmione.
Dotyka cierpieniem w ciszy.

Wszak świat potrzebował
na chwilę tylko - wykorzystał i porzucił.
Niczym bezdomnego psa
proszącego o łaskę akceptacji.
Istnienia.

Może warto przejść
na drugi brzeg możliwości.
Już czas.

25 maja 2014




do spółki

na tamtym obrazie
pajęczyna pięknie rośnie
ma pożywkę ze stęchłego kurzu
wisi na obskurnej ścianie od zawsze
i pewnie pozostanie po wieki
wszystkiego

tylko myśli są jakieś inne
żyją w symbiozie z pająkiem
codziennie snują nową nić
donikąd

13 maja 2014



Człowiek, jak ja

Potrzebuję nóg twoich, by chodzić,
oddychać wiosną pachnącą.
Słońce się budzi codziennie,
promykiem spisuje marzenia.
Buty mam własne,
tak wyszło - czekają w połysku z pokorą.
Więc chwyć mnie za ręce, poprowadź.
Zawiąż sznurówki w nadziei.

6 maja 2014



próżnia

ciąży ten krzyż odciskami
a jeszcze daleka droga

ciało wygania ból z środka
łyk kawy nie do przełknięcia
parzy spojrzeniem kolejnej wiosny

siła odchodzi

zmienia kierunek
na przeciwny nadziei i marzeń
zmierzch
nie jest świtaniem oddechu

kurczy się cień
umarły drzewa

5 maja 2014



późno

płaczą krople deszczu
zostawiają bańki
w kałużach życia
aura myśli potęguje
spojrzenia
na smutną rzeczywistość
parują siłą ku chmurom
by ponownie
zwilżyć niedoskonały świat
rzeźbią przemijanie
potęgą jednej kropelki
czarne chmury losu
opadają w bolesnych
scenach życia

4 maja 2014



Bez-sens

Wlazł kotek na płotek,
banał, jak moje życie.
I tak spadnie na cztery łapy.
Ma przecież wszystkie.
Nie wiem z czym
bardziej mi do twarzy;
z wózkiem wspomnień,
czy kulami przyszłości.
Pytałem lustra,
ale to kłamliwy symbol.
Nie zna zasad.
Duszy ni serca nie ujrzy.
Błogosławieństwem jest niewiedza.
A wiersz ten bez sensu.
Nie będzie zakończenia.

3 maja 2014



Brzemię

Rozpisuję sumienie
w prozie istnienia
nie oczekując absolutnie nic w zamian.
Chciałem być jak Ikar,
fruwać ponad wszystkim,
szybować w przestworzach myślami.
Spadłem za szybko,
w połowie życia,
marzenia już są niepodzielne.
Na bezsilność skazany,
wciąż ścieżką pod górę,
pytania nie silą się na odpowiedź.

2 maja 2014



dzisiaj samotna

ta ławka wiele pamięta
stoi od wieków w parku
ciepła kochanków uczuciem
miłości spojrzeniem skrytym

siedzieli na niej rodzice
i ja w młodzieńczych latach
marzyłem o przyszłości
pieściłem myślą płochą

dzisiaj już zapomniana
ze złudzeń świetności obdarta
czeka na przechodniów
na zwykły niemy dotyk

czasem przemierzam alejkę
na skraju wspomnienia przysiadam
czuję tą błogość wtedy
łza w oku jest tego warta

1 maja 2014




bezpowrotna droga

cieńka to linia
która nie ma końca

wlecze się nie wiadomo po co

nie ma zamknięcia
ucieka w nieznane

jak człowiek
obdarty z marzeń i nadziei

niech odpocznie w myśli ciszy
odejdzie za horyzont

siebie

21 kwietnia 2014



dziwne spoglądanie

przebudzenie nie moim jest świtem
w ramach wschodzącego poranka
rześki wiatr zawiał z południa
zrzucona już z marzeń piżamka

tam na latarni gołębie
we własny smutek wtulone
i ten pies u sąsiada
odwrotnie merda ogonem

kot czmychnął pod samochód
by schować się przed małą myszką
na którą chciał zapolować
minę ma kamienistą

drzewo też zrzuciło korę
bo przecież wiosna i ciepło
zmarzło potem cholernie
w południe słońce przypiekło

Sen to jest jeszcze sam nie wiem
a może tak mi się zdawało
na jawie poszukam obrazów
  przecież wiersz ten jest dyrdymałą

12 kwietnia 2014



całe życie przed tobą

powiedz miła jak żyć mam
jak znosić ból codzienności

choć słońce mocno świeci
nie dociera blaskiem
poprzez myśli cienie

kolejny dzień i kolejna
jego tragiczna historia

opuszczony przez moc
tą która wzmacniać miała
borykam się z białą damą

z niej płynie
niszczycielska siła

który to raz mam się udać
w drogę bez rąbka nadziei
braku pokory

 23 marca 2014



przesilenie

mówisz że już wiosna
że ciepło się rozchodzi miło

coś słabo ją widzę

u mnie jesień
w myślach zamieszkała na dobre
nie było zimy
więc sen nieudany jakiś dogorywa

bez sensu

ptaki markotne i pies
z naprzeciwka w budzie siedzi

nawet na nosie oklapłe ma uszy

szyby spierają się o wrażliwość światła
przez tłuste plamy
nie dochodzi żaden promień

a zapomniany kubek
po tamtej kawie
też zalatuje stęchlizną

nie będę go jeszcze mył
bo po co

o popatrz
jedna mała mucha lata

jak jej się tak chce w kółko

20 marca 2014



Kac (nie)moralny

Te sny, co się zowią koszmarem,
zdarzają się ciągle nad ranem.
Przychodzą, jak grób, ciemną nocą.
Sam nie wiem po co!

Zasuwam zasłony przy oknie,
układam się na wznak wygodnie.
Pościel jest gładka-to tafla lustra.
W strachu mam usta!

Wszak zwidy działaniem są mroku,
dochodzą z szybkością krwotoku.
Już leżę na łóżku wkurzony.
Lecą pierony!

Znów całkiem spocony świt witam,
jestem, jak dnia tego banita.
Założę wczorajsze ubranie.
Sucho jest w kranie!

Ten letarg się nie wziął z niczego,
ktoś musi być winien kolego.
Nie dla mnie to słońce dziś świeci.
Jest kabarecik!

16 marca 2014



po co

już z moich grzechów
plotą koronę
w cierniach położą głowę stroskaną
i sąd wydadzą

taki bez sądu

wykują gwoździe
z krzywd i cierpienia
łzami pokryją by nie rdzewiały

przecież na wieki

są tacy wielcy
w sobie potężni
choć w prawdzie całkiem niedoskonali

z uśmiechem Putina

na zgliszczach
zasad lecz nie dla siebie
lament powstanie

ciszą w krzyku

10 marca 2014



rozterka

blaskiem umyka płomień

chociaż
świeca jest jeszcze na nie
stearyna cierpieniem trzyma

sztywny knot pierwszeństwa

wolno toczy żywot ćmy
pośród chandry bycia

los z nią połączony
na wspólne szczęście

 niekoniecznie

pomimo
srebrnych świeczników
w ogarku istnienia nie ma

poranek
usypia zmęczoną noc

na wytchnienie krótkie

22 lutego 2014



w poszukiwaniu

każdy dzień rozpoczynam
od Wieży Babel

tułaczka myśli nie ma końca

próbuję na nowo
ujrzeć wnętrze
dotknąć dziewictwa
samego siebie

znajduję tylko zamęt

stawiam kolejne kroki
poprzez nijaki
dzień

gubię się w domysłach

wieczór witam
przegraną walką
szlafrok
dokonań zawiązuję

być może
jeszcze na jutro

21 lutego 2014



ociosanie

kamień bywa ostry
gdy odpuszczasz winy

czasem
półgłuchy na szelest wiatru

jest też i gładki

płukany
muzyką upływającego
czasu
z korzeni istnienia
do źródła tęczowej
radości

kroplą deszczu powraca

i ludzie
na podobieństwo

niepodobni

19 lutego 2014



ci(sza)

potykam się codziennie
o twardy próg życia

upadam

ileż wysiłku potrzeba
aby powstać na nogi

bez nóg

do ciebie zmierzam
idę do celu

tam

do światła
ku jedynej prawdzie

w stronę nadziei

17 lutego 2014



powierzchowność

co mi jest po niej
gdy nic nie znaczy

jest taka
mała
oka nie ucieszy

w pustkę ubrana

nawet w makijażu
jest brzydka

i co mi po niej
kiedy nie dla mnie

przeznaczona

16 lutego 2014



nic nie wiadomo

po co klękasz
przede mną
spytało marzenie

bo nie wiem
kim jesteś
odpowiedziała nadzieja

ja wiem
dopowiedziała
z nonszalancją niepewność

12 lutego 2014



chwila

uderzył piorun

skonało
niewinne drzewo

wraz z nim
wtulone ptaki

ognień potęgą
przerósł azyl ciszy

pogrzebał nadzieje

11 lutego 2014



starość

odszedł

w daleką podróż

po co i gdzie
nie wiadomo nikomu

bez domu
miłości bliskich

zamknięty w sobie
na jutro

i nadzieję

jednak wierzy w los
przeznaczenie ciepła

może tam
w niebieściech

jest kres
tej ścieżki

dążenia życia

po życiu

9 lutego 2014



Odlatują żurawie

ta studnia
ze złudzeń zbudowana
wypełniona jest po brzegi
rozpaczy łzami

wiadro przecieka
ambitną obietnicą
dzisiaj przeszłością zżartą
w jesiennej barwie

klucz do serca mojego
nie zabrały zapewne
wyruszające ptaki
w daleką podróż

1września 2013



Ech, ta jesień

Jesiennie dzisiaj
pachną twoje włosy
i ciepły wiatr
je delikatnie głaszcze.

Już srebrne nitki
babiego lata oplatają
złączone w miłosnym
uścisku dłonie.

Popatrz kochana,
wkrótce spadną kasztany.

Pewnie,
jak co roku,
pozbieramy je razem.

30 sierpnia 2013



Nadziejo

Co dzisiaj powiesz
w ten czas niepewny,
jakie przyniesiesz
nowe przesłanie.

Kiedy przygarniesz
szczęściem czekanym,
jakie dasz znaki
na dzień kolejny.

Pytania ważne
nie znajdą odpowiedzi
-przaśną obietnicą
na nowo karmione.

29 sierpnia 2013



Płacz ściany

W zgiełku
przerażającej ciszy
zatrzymał się
wczorajszy czas.

Ściany opadają
z farby nadziei
i dzisiaj spoglądają
ponurym przeznaczeniem.

Na progu schodów
jednak zło czyha
w oczekiwaniu naciśnięcia
klamki ponurej rzeczywistości.

Pod kolejną warstwą
realnego płaczu
wysychają oczy
oczekujących tęsknot.

30 czerwca 2013



Zapomniany

Zawisł marny poeta
na sznurku
niespełnionych marzeń.

Opuszczony przez wenę
pozwolił na zniszczenie tego,
co w sercu nosił.

Powoli wdał się
w nałóg dyskusji
własnej zagłady.

Chociaż
skradała się cicho
kolejna nadzieja,
zaprzestał walki
z próżnym jestestwem.

Na ciemnym
strychu twórczości
kołysze się tylko
smutna pętla rzeczywistości.

Żadna jaskółka
nowego życia nie zmieni,
ani koślawego przeznaczenia.

4 czerwca 2013



Prawda

Panie -
ciągle wysłuchujesz
błagalne modlitwy.

Milczeniem ust
rozmawiasz ze mną
każdego dnia.

Wciąż odczytuję
Twoje znaki,
którymi mnie maścisz.

Proszę, podaruj mi
więcej wiary,
nadziei, radości.

Gdybyś tylko
zechciał dać mi
poznać prawdę.

I pozwolił być.

Napisany - rok 2013



niemoc

tkwię
zawieszony rozterką

w czasie

pozostać pomiędzy
czy obok

wrażliwość zapięta
w potrzasku niemocy
kurz zbierać zaczyna

kolejne jutro
nie wyprzedzi myśli
w sprzecznej pogoni

dni poprzednie
kołatają
bezsilnym krzykiem

pękło
zamknięcie
na rozdrożach nieprawdy

niebo z niemocy płacze

26 października 2012



refleksja

opada gęsto
rdzawe przemijanie

ściele mezalians
z zieloną murawą

uwija się w mozole
nić babiego lata
plącze uczuciem pajęcze warkocze

chociaż i szaruga
chce prym tu pokazać
to w miłości szczerej
jakoś jest ostatnia

a my

podążamy ścieżką dalej
w inną prozę życia

12 października 2012



Uciekam myślami w noc

Myśli spadają
na skronie ciszy,
marzenia skryte
w szkatule czasu.

Tylko uczucia
szukają drogi
w pobladłych gwiazdach,
ślepym księżycu.

Noc teraz wschodzi
mrocznymi krokami,
spuszcza zasłonę
na smutne oczy.

Przybądź najprędzej
do mni śnie błogi,
zamknij powieki
w swej intymności.

1 pażdziernika 2012




 

Zegar tyka, czas ucieka  
   
Zaznacz  
   
Reklama  
   
Kontakt:  
  janusz.1957@wp.pl  
Kilka słów o mnie  
  Ur.26 grudnia 1957 r. w Kielcach.

Z wykształcenia budowlaniec (Technikum Budowlane).
Przez wiele lat był właścicielem dwóch prywatnych przedsiębiorstw.

W 2009 r. uległ wypadkowi komunikacyjnemu, a od grudnia 2011r. porusza się na wózku inwalidzkim.

Przygodę z poezją zaczął już w szkole podstawowej, lecz pisał tylko do szuflady

Po wypadku zaczął publikować swoje wiersze na portalach internetowych oraz fb.

Jest założycielem i właścicielem Portalu poetyckiego e-skwerekpoetow.pl

W lipcu 2016r, wydał drukiem debiutancki tomik poezji zatytułowany "Taniec chaosu".

Szczęśliwy dziadek wnuczek.
 
Stronę odwiedziło 6345 odwiedzający - dziękuję
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=
Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone